„Poszukiwanie przeznaczenia albo 27 twierdzenie etyki”, B. Strugacki

Założenia planu: Przeznaczeniem nie da się kierować. Ale czy można je skutecznie wykorzystać? Czy znajomość prawideł Losu pozwoli na uzyskanie nowej jakości, da przewagę w skuteczności?

Stanisław od dziecka był w szczególny sposób chroniony przez los. Ktoś obok ginął, ale nie on. Nieszczęście celowało w niego – i zawsze pudłowało o włos. Odłamek pocisku, szalony z zazdrości współpracownik, tajne służby… Zawsze udawało mu się wywinąć, choć nierzadko dużym kosztem.

Pisze o tym książkę – częściowo autobiograficzną, częściowo fikcyjną; czasem ubarwiając, jednak nigdy nie zmyślając wydarzeń – bo nie musi. I wszystko toczy się spokojnie aż do chwili, w której sprawą zainteresują się Służby.

Bo Stanisław mieszka w Związku Radzieckim – wojennym i powojennym, aż w końcu – w postsocjalistycznej Rosji, gdzie granatnik przeciwpancerny bywa silniejszy od setek tysięcy elektoratu. I tam nigdy nie wiadomo, czy jesteś już na najwyższym szczeblu drabiny Jakubowej, czy gdzieś we mgle na szczycie znajduje się jeszcze jeden szczebel pośredni przed Absolutem, jeszcze jedna instancja (czy wcielenie) Służb z własnym planem, własną wiedzą i większymi kompetencjami. A każdy szczebel chciałby móc badać, poznać i kontrolować Przeznaczenie.

Stanisław budzi się, zaczyna wierzyć w swoją nieśmiertelność. Przeznaczenie broni go przed śmiercią, przed upadkiem, przed… wyjazdem z Petersburga. Dlaczego?

Nieważne. Ważne jest to, że z takim stronnikiem można wiele zdziałać, można zmienić świat… a przynajmniej kraj. Tak, aby było w nim miejsce dla Ludzi Uczciwych. Tylko dlaczego ten los, chroniący przed niebezpieczeństwami, nie chce pomóc w innych sprawach? Dlaczego tak łatwo jest robić złe rzeczy, a tak trudno – bezinteresownie uczynić dobro? Dlaczego ta Ciemna Strona jest cały czas łatwiejsza, szybsza, bardziej pociągająca? Czy człowiek może być predestynowany wyłącznie do dobra, albo wyłącznie do zła? Czy ma zostać nieśmiertelnym bogiem — zła?

Stanisławem opiekuje się Los. Ale dlaczego? Kto jest tego zadziwiającego zjawiska ostatecznym beneficjentem? Czy ten szereg zależności gdzieś się w ogóle kończy?

I wreszcie – czy można sklonować… duszę?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: