Bismarck, Victory, Malevolence

Coś takiego w nas jest, że lubimy duże okręty. Solidnie opancerzone, uzbrojone w ciężki kaliber, trudne do ruszenia. Najlepiej jeszcze – biorące udział w epickich zmaganiach. Bohaterami tego eseju będą takie właśnie jednostki: Malevolence z serialu „Wojny klonów”, SubjugatorGwiezdny Niszczyciel typu V ze „Starfall”, oraz… Bismarck. Z historii.

Narodziny

Bismarck

Bismarck. Źródło: U.S. Naval Historical Center

Zamówiony w 1935 roku i zwodowany w 1939 Bismarck był dla Trzeciej Rzeszy symbolem wyrwania się z ograniczeń narzuconych przez zwycięzców pierwszej wojny światowej. Podczas gdy „pancerniki traktatowe” ograniczone były do 35 tys. ton wyporności standardowej, co znacznie ograniczało ich ilość uzbrojenia i pancerza, Bismarck posiadał wyporność o blisko 20% większą – nieoficjalnie, oczywiście. Dzięki temu w momencie wejścia do służbyposiadał konkretną przewagę nad niemal wszystkimi jednostkami, jakie mógł spotkać na europejskim teatrze działań.

Wraz z siostrzanym Tirpitzem, Bismarck został przeznaczony do roli rajdera – działając na Atlantyku, miał niszczyć statki handlowe, odcinając dopływ zaopatrzenia na Wyspy Brytyjskie. Był do tego celu znakomicie przygotowany – silne opancerzenie, osiem dział kalibru 380mm oraz prędkość maksymalna rzędu 30 węzłów sprawiały, że byłby w stanie nawiązać przynajmniej wyrównaną walkę z każdym pancernikiem wroga, no i rozpędzić i zdziesiątkować każdy konwój.

Malevolence. Źródło: Clone Wars

Malevolence. Źródło: Clone Wars

Malevolence, flagowa jednostka floty Konfederacji Niezależnych Systemów, również powstawał w tajemnicy – pod płaszczykiem budowy okrętów typu Providence. Był jednak od nich kilkukrotnie silniejszy, przede wszystkim dzięki swojemu gigantycznemu działu jonowemu, które pozwalało mu na unieszkodliwianie nawet największych wrogich krążowników jednym strzałem… Posiadał również bardzo solidny pancerz, niemal nie do ruszenia przez artylerię słabszych jednostek. Pod bezpośrednim dowództwem Grievousa, jego misją były działania na dalekim zapleczu Republiki, przerywanie jej tras zaopatrzeniowych i niszczenie rozproszonych statków i okrętów.

Gwiezdny Niszczyciel typu Victory. Źródło: Rebellion + Sluis Van

Gwiezdny Niszczyciel typu Victory. Źródło: Rebellion + Sluis Van

Gwiezdne Niszczyciele typu Victory stanowiły nową jakość we flocie Republiki Galaktycznej. Te potężne okręty, zbudowane według projektu Walexa Blissexa, stworzono odchodząc od dawnej koncepcji jednostki bojowo-dyplomatycznej (taką rolę pełniły chociażby drednoty Rendilli). VSD miały być już czysto bojowe, a przystosowano je specjalnie do zadań oblężniczych oraz do zwalczania okrętów liniowych wroga. Ich główne uzbrojenie stanowiła pokaźna bateria 80 wyrzutni rakiet przeznaczonych do przełamywania tarcz energetycznych oraz 40 dział turbolaserowych do klasycznej walki artyleryjskiej, a solidna konstrukcja i kształt kadłuba zwiększający pola ostrzału czyniły z nich wymarzone narzędzie do prowadzenia walnych bitew kosmicznych. Jednym z tych właśnie okrętów był VSD Subjugator.

Misja

Bismarck wyszedł w morze 19 maja 1941 roku. W ramach operacji Rheinübung miał za zadanie przeniknąć na Atlantyk i rozpocząć tam działania przeciw żegludze alianckiej. Towarzyszył mu w tym ciężki krążownik Prinz Eugen. W zamyśle do tej dwójki miały jeszcze dołączyć bazujące we Francji pancerniki Scharnhorst i Gneisenau, jednak ze względu na wcześniej odniesione uszkodzenia nie były one gotowe do akcji. A tak czy inaczej, Bismarck musiał się najpierw przedrzeć przez coś, co miłośnicy „Harpoona” dobrze znają pod nazwą GIUK Gap – czyli którą bądź z cieśnin między Grenlandią, Islandią a Wielką Brytanią – bo pchać się przez Kanał La Manche (vel Brytyjski) byłoby raczej samobójstwem.

Brytyjczycy spodziewali się podobnej akcji i mieli szczery zamiar w niej przeszkodzić – po pierwsze, nie podobała im się bowiem myśl o kolejnym ciężko uzbrojonym i opancerzonym rajderze na Atlantyku (poprzednie rajdy niemieckie zaszły im dość mocno za skórę), a po drugie – uznali to za świetną okazję, by pokazać Niemcom, gdzie raki zimują i dopaść jeden z ich dwóch najlsilniejszych okrętów.

Informacje od Szwedów, którzy wykryli Bismarcka i jego eskortę przy przejściu przez Kattegat pozwoliły Anglikom zorientować się, że akcja zaraz się rozpocznie. Bismarck i Prinz Eugen zatrzymały się tymczasem na chwilę w norweskich fiordach, gdzie dały się wykryć i sfotografować brytyjskiemu zwiadowczemu Spitfire’owi, a następnie ruszyły na północ, kierując się w stronę Cieśniny Duńskiej (czyli, wbrew nazwie, między Grenlandią a Islandią). Gęsta mgła i trudne warunki żeglugowe sprzyjały zamiarowi niepostrzeżonego przemknięcia na Atlantyk.

Nie wiedząc, którędy dokładnie ma zamiar przebijać się niemiecka formacja, Brytyjczycy wysłali na przechwycenie dwie grupy okrętów – w pierwszej trzon stanowiły pancerniki King George V i Repulse, a w drugiej – Hood (duma brytyjskiej floty) oraz nie w pełni jeszcze wykończony Prince of Wales. To właśnie temu drugiemu zgrupowaniu przyszło potykać się z Bismarckiem w pierwszej kolejności.

23 maja wieczorem Bismarck osiągnął granicę lodów i ruszył na zachód. Wkrótce niemiecka formacja została wykryta przez dwa brytyjskie krążowniki, które jednak, wiedzione instynktem samozachowawczym, uchylały się wytrwale od walki i tylko raportowały położenie wroga. Nad ranem następnego dnia Bismarcka i jego towarzysza doścignęły bowiem Prince of Wales i Hood.

Bismarck otwiera ogień do Hooda

Bismarck otwiera ogień do Hooda

Tym razem przewaga była po stronie brytyjskiej. Cóż z tego jednak, skoro po kilkuminutowej wymianie salw pocisk z Bismarcka niespodziewanie przebił się do komory amunicyjnej Hooda, dosłownie wysadzając okręt w powietrze. W ciągu kilku minut duma brytyjskiej floty poszła na dno wraz z niemal półtora tysiącem załogi. Nękany uszkodzeniami Prince of Wales był zmuszony wycofać się z walki korzystając z zasłony dymnej. Bitwa w Cieśninie Duńskiej dobiegła w sumie końca po niecałej godzinie, ze skutkami mało budującymi dla Wielkiej Brytanii, która w tym krótkim boju utraciła swój najbardziej wychwalany okręt – i to niemal bez strat po stronie przeciwnika!

Straty jednak były, chociaż nominalnie niewielkie. Bismarck nabrał do kadłuba sporo wody i odniósł uszkodzenia magistrali transportującej paliwo, co obniżyło jego prędkość o dwa węzły i skłoniło admirała Lütjensa do podjęcia decyzji o rozdzieleniu formacji. Prinz Eugen otrzymał rozkaz samodzielnego kontynuowania misji, pancernik zaś miał udać się do Saint-Nazaire na naprawy.

Tymczasem w Wielkiej Brytanii dopadnięcie Bismarcka stało się od tej chwili sprawą honoru. W jego kierunku wysłano praktycznie wszystkie znajdujące się w pobliżu pancerniki – czy to odłączone w tym celu od konwojów, czy też wysłane specjalnie z baz morskich, m.in. z Gibraltaru. Późną nocą 24 maja samoloty Swordfish z pokładu lotniskowca Victorious przeprowadziły na Bismarcka atak torpedowy, jednak jedyne trafienie w ciężko opancerzoną burtę nie wyrządziło mu większej krzywdy. Tej samej nocy dzięki manewrowi zwodzącemu pancernik wyrwał się spod brytyjskiej obserwacji i ruszył do St. Nazaire. Rozpoczęło się intensywne poszukiwanie zbiega…

Malevolence niszczy Venatora. Źródło: Clone Wars

Malevolence niszczy Venatora. Źródło: Clone Wars

Malevolence pod dowództwem Grievousa wyruszył do akcji w roku 22 BBY, szybko sprawdzając się w boju z okrętami republikańskimi, niszcząc całe grupy bojowe złożone nawet i z Gwiezdnych Niszczycieli typu Venator i dzięki swojemu silnemu opancerzeniu uchodząc z tych starć niemal bez szwanku. Przez dłuższy czas siły Republiki nie były w stanie nie tylko wyśledzić tej jednostki, ale i nawet odkryć, czym ona dokładnie jest… W końcu postanowiono przeprowadzić zorganizowaną obławę. Do pierwszego naprawdę na poważnie zorganizowanego ataku wysłano nowoczesne myśliwce BTL-B (S1) Y-wing, wspierane ogniem i dobrą radą przez Venatory…

Subjugator od czasu wojen klonów nie doczekał się przebudowy do standardu Victory-II, co jednak nie przeszkodziło mu w skutecznym działaniu pod dowództwem kapitana Kolaffa (nie zapominajmy, że w układzie Khuiumin dwa okręty tego samego typu, Crusader i Bombard, skutecznie zgniotły piracką armadę liczącą kilkadziesiąt jednostek plus myśliwce). W szczytowym okresie galaktycznej wojny domowej Subjugator został przydzielony do sektora Relgim i oddany do dyspozycji gubernatorowi Dennowi Wessexowi.

Tak, gubernator Wessex to właśnie ten pan, od którego Lira Wessex, de domo Blissex, zyskała swoje nowe nazwisko. Państwo Wessex uknuli intrygę, dzięki której pojmali ukrywającego się od wielu lat Walexa Blissexa (brzmi znajomo?). Z więźniem na pokładzie okręt wyruszył ze stacji Kwenn, po drodze wykrywając grupę jednostek uznanych za pirackie… Podczas gdy w istocie była to rebeliancka eskadra przybywająca w ściśle określonym celu – zniszczenia tegoż właśnie VSD.

Obrażenia

Nastaje ranek 26 maja. Bismarck już od około 24 godzin porusza się samotnie, a brytyjskie niszczyciele, krążowniki i samoloty prowadzą rozpaczliwe poszukiwania, starając się wykryć go, zanim uda mu się zawinąć do bezpiecznego portu. Załoga okrętu zdążyła już zbudować makietę drugiego komina oraz przemalować wierzchy wszystkich wież na żółto, co ma utrudnić rozpoznanie niemieckiego rajdera. Na próżno jednak. Około 10 rano latająca łódź PBY Catalina lokalizuje pancernik i już wkrótce Bismarck staje się celem ataków samolotów torpedowych.

Pierwszy nalot tego dnia okazuje się nieudany: ze względu na wadliwie działające zapalniki, torpedy nie wyrządzają żadnych szkód celowi. W sumie anglicy nie mają jednak na co narzekać, bo Swordfishe… przez pomyłkę zaatakowały brytyjski lekki krążownik Sheffield. Drugi atak jest już skierowany poprawnie i skuteczny – jedna z torped powoduje zakleszczenie się steru w pozycji w lewo, co w połączeniu z innymi uszkodzeniami w zasadzie pozbawia okręt możliwości manewru. Próba sterowania samymi śrubami nie udaje się – zablokowany ster niweczy wszystkie starania. Pojawia się pomysł wysadzenia steru przy pomocy ładunków wybuchowych, jednak grozi to uszkodzeniem śrub i zupełnym obezwładnieniem okrętu, więc próba zostaje wstrzymana. Jednostka zbacza z kursu, kierując się na północny zachód i admirał wie już, że jedyne, co może robić, to walczyć do końca. Nad polem walki powoli zapada noc…

Malevolence udaje się w pobliże mgławicy Kaliida, aby zaatakować centrum medyczne, w którym leczonych jest około 60 tysięcy klonów – taka strata będzie dla Republiki poważnym ciosem. Tu jednak już czekają na niego siły republikańskie. Z początku myśliwce zostają wysłane do zaatakowania mostka okrętu, a priorytetem jest uśmiercenie Grievousa, jednak gdy okazuje się, że taki manewr pozwoli Malevolence na zniszczenie stacji kosmicznej, plan zostaje zmieniony. Myśliwce atakują działa jonowe superkrążownika, które ulegają przeładowaniu i eksplozji – niszcząc między innymi hipernapęd okrętu. Na pokładzie zaczynają się gwałtowne prace mające na celu ponowne uruchomienie silników, zanim skoncentrowany ogień nadciągających okrętów Republiki przebije pancerz i zniszczy okręt…

Subjugator nawiązuje kontakt bojowy z rebeliancką grupą bojową Starfall, składającą się z krążownika kalamariańskiego, fregaty typu Nebulon-B oraz czterech korwet koreliańskich. Rebelianci rozpoczynają skoordynowany ostrzał ze wszystkich jednostek, w odpowiedzi otrzymując nawałę ognia skoncentrowaną na krążowniku. Ten odnosi uszkodzenia i zaczyna się wycofywać, co skłania kapitana Kolaffa do skierowania się w stronę fregaty, celem wyeliminowania jej z dalszej rozgrywki.

Manewr taki wyprowadza jednak Niszczyciel na pozycję, na której uszkodzony już okręt dostaje się pod krzyżowy ogień korwet. Równocześnie Subjugator atakowany jest przez rebelianckie Y-wingi, które zaczynają poważnie dobierać mu się do skóry. W tej sytuacji Kolaff podejmuje decyzję o tyle odważną, co dość rozpaczliwą – wydaje rozkaz taranowania fregaty. VSD uderza w mniejszego Nebulona i obezwładnia go, odnosząc jednak przy tym poważne straty. Równocześnie operatorzy promieni ściągających łapią jedną z korwet i wystrzeliwują ją w krążownik. Obie strony z ciężkimi uszkodzeniami wycofują się na z góry upatrzone pozycje, żeby przegrupować siły i wylizać rany…

Wielki finał

Wielkimi krokami nadciąga już finał… W nocy Bismarck jest nieregularnie atakowany przez niszczyciele (w tym polski ORP Piorun), które jednak nie odnoszą większego sukcesu. Nad ranem do akcji wkraczają dwa brytyjskie pancerniki, a krótko potem – dodatkowo dwa krążowniki. Zniszczony zostaje przedni dalmierz artyleryjski niemieckiego okrętu, unieszkodliwione są też obie dziobowe wieże artylerii głównej. Dalej jest już tylko gorzej. Celne brytyjskie salwy z coraz mniejszej odległości sukcesywnie zamiatają pokład Bismarcka, wyłączając z akcji kolejne stanowiska bojowe. Wkrótce jednostka przestaje się nadawać do czegokolwiek, a kapitan daje rozkaz: opuścić okręt!

Prowadząc ostrzał z bezpośredniej odległości, brytyjskie pancerniki rujnują, ale nie są w stanie zatopić Bismarcka i z powodu braku paliwa muszą wracać do bazy. Ostatni cios wymierzy krążownik Dorsetshire, odpalając trzy torpedy, które trafiają w cel. Do dziś historycy spierają się, czy to te torpedy zatopiły okręt, czy też załoga sama wysadziła go w momencie, kiedy było jasne, że jednostka została już nieodwołalnie stracona. Tak czy inaczej, Bismarck idzie na dno.

Na Malevolence, śledzonym przez trzy Venatory, trwają gorączkowe próby uruchomienia hipernapędu, jednak załoga nie jest świadoma, że mikroskopijny „oddział abordażowy” Jedi dokonał sabotażu komputera nawigacyjnego. Systemy zostają uruchomione, uszkodzony okręt rusza… kursem na zderzenie z pobliskim księżycem. Katastrofa jest nieunikniona – dowódca ucieka, a krążownik ulega unicestwieniu w ognistym rozbłysku.

Nieopodal układu Kwenn obie strony krwawej bitwy usiłują przeprowadzić podstawowe naprawy. Niszczyciel Subjugator jest mocno okaleczony – stracił pięć z sześciu generatorów, niektóre z uszkodzeń sięgają na kilka pokładów w głąb. W wielu miejscach nie działa sztuczna grawitacja czy wręcz wszystkie systemy podtrzymywania życia, wiele podsystemów zostało wyłączonych, bo i tak nie starczało dla nich energii. Funkcjonuje jedna czwarta uzbrojenia, zupełnie nie działają tarcze energetyczne i hipernapęd. Z polecenia Kolaffa większość energii zostaje przekazana do napędu podświetlnego. Okręt udaje wrak (tzn. wrak większy, niż w rzeczywistości), starając się skusić Rebeliantów do kolejnego ataku. W momencie, gdy ocalałe jednostki wroga zbliżą się na odległość skutecznego ognia, Kolaff zamierza wysadzić swój okręt, zabierając ze sobą swoich wrogów.

Plan nie udaje się jednak. Walex Blissex wraz z grupą uciekinierów informuje dowódcę sił Sojuszu o podstępie imperialnego dowódcy. Subjugator eksploduje, jednak ginie w pojedynkę. Walex zdołał uciec, Lira Wessex zresztą też. Operacja „Starfall” zakończyła się sukcesem, chociaż za wielką cenę.

Post mortem

Dave Filoni w komentarzu do „Shadow of Malevolence” wspomina, że autorzy chcieli stworzyć „okręt na podobieństwo Bismarcka„. Malevolence, podobnie jakl jego pierwowzór, wysłany jest z misją prowadzenia działań krążowniczych i podobnie jak on – przez długi czas jest w stanie uchodzić przed swoimi wrogami i unikać wykrycia. Nie wiemy, jak wyglądał przebieg służby Subjugatora, ale skoro Rebelianci zdecydowani byli zmontować specjalną grupę bojową w celu unieszkodliwenia go – możemy się domyślać, że również dał się im mocno we znaki.

Uszkodzenia Bismarcka w momencie jego zatopienia. Rycina: Thomas G. Webb

Uszkodzenia Bismarcka w momencie jego zatopienia. Rycina: Thomas G. Webb

Wszystkie trzy okręty dysponowały potężną siłą ognia i mocnym pancerzem, zapewniającym im krótkoterminową nieśmiertelność. Brytyjska artyleria strzelając po płaskim torze nie była w stanie na tyle mocno uszkodzić burt okrętu pod linią wody, żeby go zatopić. Turbolasery okrętów rebelianckich zniszczyły pomniejszą infrastrukturę kadłuba Niszczyciela, ale nie potrafiły zadać mu śmiertelnego ciosu – zresztą problem ze zbyt słabą artylerią był dla okrętów Sojuszu symptomatyczny. Malevolence tym bardziej nie zginął od środków konwencjonalnych – jego kolizja z księżycem przypomina raczej los, jaki przypadł w udziale innemu okrętowi, superniszczycielowi Executor. Mimo poważnych uszkodzeń, wszystkie trzy jednostki uparcie odmawiały poddania się swojemu losowi.

We wszystkich przypadkach okręty podczas swojej misji zadały poważne straty wrogowi. Malevolence zmiótł Czwartą Flotę, BismarckHooda, a i Subjugator nie został z pewnością prędko zapomniany przez Rebeliantów. We wszystkich starciach decydującą rolę odegrało ostatecznie lotnictwo pokładowe: dość już przestarzałe Swordfishe uniemożliwiły Bismarckowi ucieczkę, nowoczesne Y-wingi dokonały tego samego z okrętem Separatystów i dodatkowo obezwładniły jego uzbrojenie, a przestarzałe już Y-wingi zadały decydujące ciosy Gwiezdnemu Niszczycielowi – przy czym przynajmniej jeden zrobił to taranując wroga.

Uszkodzenia VSD Subjugator w momencie jego zniszczenia. Autor: Rosaria J. Baldari, Starfall

Uszkodzenia VSD Subjugator w momencie jego zniszczenia. Autor: Rosaria J. Baldari, Starfall

Jest jeszcze jedno podobieństwo. Fascynująca rycina Thomasa G. Webba obrazująca uszkodzenia, jakie odniósł Bismarck, zanim poszedł na dno, sporządzona na podstawie relacji naocznych świadków… Oraz rycina zniszczonego Subjugatora, utrzymana w identycznej konwencji, umieszczona jako „rozkładówka” w przygodzie „Starfall”. Takie mam niejasne wrażenie, że autorzy tej drugiej znali tę pierwszą.

Czy ktoś zrobi kiedyś taką samą dla Malevolence?

Bibliografia

  • S. Biskupski – Na kursie – Bismarck :)
  • E. Kosiarz – Bitwy morskie
  • José M. Rico – Operation Rheinübung
  • C. Szoszkiewicz – Pancerniki II wojny światowej
  • R. Jenkins, M. Stern – Starfall
  • Wojny klonów: Rising Malevolence, Shadow of Malevolence, Destroy Malevolence
Reklamy

Komentarzy 11 to “Bismarck, Victory, Malevolence”

  1. Ven Says:

    Świetny artykuł! Bardzo podoba mi się idea równoczesnego opowiedzenia losów wszystkich trzech jednostek o tak podobnej historii (znałem tylko tą o Bismarcku).
    A ryciny rzeczywiście wskazują na tą samą idee, przyświecającą twórcom.

    Ps. Dzięki piękne z opis Providenca i Subjugatora :) skorzystałem z przyjemnością!

  2. Arti Says:

    W której sekcji są nowe okręty? Nigdzie nie mogę ich znaleźć.

    • Bo zrobiłem błąd i nie wgrałem na serwer nowych list, przez co działały tylko linki bezpośrednie :> Mea culpa i dzięki za wypatrzenie tego zonka. Nawiasem mówiąc, już od dłuższego czasu myślę nad nowym systemem nawigacji na Sluis, ale jakoś nie może się on zmaterializować.

      Malevolence (jako krążownik typu Subjugator, bo nie było sensu tworzyć osobnego artykułu) siedzi więc teraz w ciężkich krążownikach, Providence – w krążownikach, a Hyena – w myśliwcach Sithów i Separatystów.

      Bismarcka na Sluis nie ma – może jest za to na jakiejś stronie stworzonej dawno, dawno temu w odległej galaktyce :)

      Nawiasem mówiąc, zastanawiałem się, czy ekipa od „Clone Wars Campaign Guide” wymyślając dla Malevolence nazwę typu i wybierając Subjugator, świadomie stworzyła nawiązanie do VSD, o którym piszę w eseju… Jeśli tak, to jestem pełen podziwu.

  3. Vergesso na Bastionie napisał:

    Świetny tekst, bardzo mi się podobał, choć jedna sprawa mnie zastanowiła: czy Malevolence faktycznie został wypuszczony w 22 BBY. Wydaje mi się, że nastąpiło to raczej później, w 20 BBY albo 19,5 BBY.

    W określeniu tej daty posiłkowałem się Wookieepedią, która wytrwale utrzymuje, że odnośne odcinki Clone Wars osadzone są w roku 22 BBY. CW zresztą wprowadziły trochę zamieszania do chronologii, o ile dobrze się orientuję (nie śledzę szczegółów, ale słyszałem takie głosy).

    Tak czy inaczej, górną granicą będzie tu przejęcie przez Grievousa Invisible Hand – ale ta data też jest póki co nieokreślona…

    Oczywiście jeśli ktoś posiada bardziej szczegółowe informacje, to chętnie wprowadzę odpowiednie poprawki.

  4. borys_ru Says:

    Bardzo ciekawy artykuł, szczególnie za to porównanie z Bismarcka.

  5. […] to jednostki prosto z Wojen klonów: Fregata typu Pelta słynna jest przede wszystkim z tego, że stała się ofiarą Malevolence, do typu G9 Rigger należy Twilight Anakina Skywalkera, Porax-38 natomiast to między innymi […]

  6. […] Bismarck, Victory, Malevolence April 2009 6 comments 4 […]

  7. […] Na Sluis Van pojawiły się dwa nowe opisy: transportowiec eskortowy Beta oraz stacja szptalna typu Haven. Beta to niezwykle rzadko pojawiająca się w źródłach jednostka wymyślona na potrzeby X-Wing Alliance, zasadniczo przeróbka znanego wszystkim już z TIE Fightera transportowca szturmowego ATR-6. Stacja zaś pochodzi oczywiście z serialu Clone Wars, a konktetnie – z odcinków o polowaniu na Malevolence. […]

  8. […] to największym i niesłabnącym powodzeniem cieszy się opublikowany w 2009 roku tekst Bismarck, Victory, Malevolence. Ciekawostką jest też fakt pojawienia się na wykopie linku do artykułu o zachowaniu kierowców […]

  9. Sony Says:

    Bismarck – NIE był najpotężniejszy – w kategorii, opancerzenia, jakości uzbrojenia WYPRZEDZAŁA go na przykład amerykańska Nevada z 1912 roku. Miała mniejszy kaliber dziął 356 vs 380 – ale rekompensowała to wiekszą o 2 ilością. Zasięg i przebijalność była podobna. Nevada miła za to ZNACZNIE lesze systemy kontroli ognia oraz GENIALNY system opancerzenia All or Nothing – Bismarck zaś to POWIĘKSZONA kopia pancerników Baden – które miałe znacznie gorszy jakościowo pancerz (rozmieszczenie)
    Nie wiem skąd takie zachwyty nad Bismarck’iem ??? Nevada po przebudowie z 1929 roku SPOKOJNIE by wygrała z Bismarck’kiem – zawłaszcza na dalekich dystansach – Amerykanie mieli najlepsze systemy celownicze na okrętach. Również brytyjski Rodney/Nelson czy King George V – skopał by tyłek Bismarck’owi.

    Dziwi mnie taki zachwyt i nazywanie NAJPOTĘZNIEJSZYM – okrętu, który był średniakiem, zwłaszcza, ze starsze konstrukcje : amerykańskie, brytyjskie, japońskie czy wloskie i francuskie – były znacznie lepsze. O starciach z okrętami klasy Iowa to w ogóle mógł zapomnieć. Bismarck – był średnim okrętem, który stał się legendą – podobnie jak pancernik Yamato – tymczasem sie okazuje, że IOWA by sobie spokojnie poradziła z obydwoma. Yamato moza miał 460 mm działa – CO Z TEGO – pociski z 406 mm dziąl Iowy miały WIĘKSZĄ przebijalność. Dodać do tego znakomity system selowniczy oparty o coś co można nzawać „komputerem” analogowym :) i równie dobry radar – do tego doskonały pancerz, doskonale rozmieszczony i mamy najlepszy pancernik.

    To typ IOWA dzierży palmę pierszeństwa.

    • Generalnie zgadzam się, że Bismarck nie był superpancernikiem nie do pokonania. Ale równocześnie z pewnością był jednym z większych zagrożeń, z jakimi musieli się uporać sprzymierzeni. W końcu był najsilniejszym wówczas przedstawicielem floty niemieckiej (Tirpitz był jeszcze „na dotarciu”) i samym swoim istnieniem stwarzał zagrożenie i wiązał konkretne siły floty brytyjskiej (jak później Tirpitz, który niby niewiele zdziałał, ale jednak jego obecność sprawiła sporo kłopotów północnym konwojom).

      No i nie zapominajmy, że w tamtym okresie USA nie brały jeszcze udziału w wojnie, więc Bismarck nie musiał się póki co obawiać zabawek amerykańskich. A do Iowy (której również jestem fanem, choć równocześnie nieustannie żałuję, że do służby nigdy nie weszła Montana ;) ) to jeszcze w ogóle ze dwa lata… Zresztą Iowa też jako pierwsze zadanie otrzymała „równoważenie zagrożenia” ze strony Tirpitza.

      Tak czy inaczej, cała akcja z Bismarckiem dostarczyła nam ciekawej historii, z przyzwoitymi zwrotami akcji i przynajmniej jednym momentem godnym Oscara za efekty specjalne ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: