Pieszy twój wróg, czyli samochodem po Moskwie

hummer_kartoszka

On tu rządzi.

Nie tak dawno media doniosły o pobiciu w Moskwie polskiego dziennikarza. Zgodnie z doniesieniami, zwrócił on ponoć uwagę kierowcy samochodu, który niemal go potrącił (nie wiemy, w jakiej formie wyrażone zostało to „zwrócenie uwagi”), a w odpowiedzi z limuzyny (pewnie SUVa) wysiadło trzech młodych gniewnych i przystąpiło do rękoczynów.

Sprawa z pewnością niemiła. Nie jest to jednak zaskakujące, jeśli zna się stosunek kierowców do pieszych w stolicy Rosji. Z grubsza podsumowują go bowiem słowa zawarte w temacie niniejszej notki.

Pieszy kontra samochód

Tak to jakoś jest, że im dalej na wschód, tym pieszemu gorzej. U nas zawsze brzmiały zachwyty nad tym, jak to w Niemczech (Zachodnich) panuje wysoki szacunek dla pieszego, że przepuszczają na przejściach i tak dalej. W Polsce stan równowagi jest z grubsza taki, że Samochód stara się Przechodnia nie potrącić, a Przechodzień w zasadzie na przejściu czy na zielonym świetle może czuć się bezpiecznie. Czasem kierowca komuś zajedzie drogę, czasem ktoś wtargnie na jezdnię, od czasu do czasu kierowca stanie na światłach w poprzek przejścia i czasem może się w związku z tym spodziewać rozdrażnionego pukania w dach.

W Moskwie zasady są inne. Samochód jedzie. Co robi pieszy, to jego sprawa.

Kilkakrotnie zdarzyło mi się, przechodząc na zielonym świetle, zostać strąbionym i zmuszonym do uskakiwania przez samochody skręcające w przechodzoną przeze mnie ulicę. Regularnie towarzyszy temu kulturowe job twoju mat’ czy coś podobnego. Co ciekawe, do chóru potrafią się przyłączyć kierowcy stojący na pasie za skręcającym zamachowcem – to przecież przez pieszego oni nie mogą jechać prosto. Żeby było jeszcze ciekawiej – kierowca przepuszczający pieszego przechodzącego na zielonym świetle również jest rugany przez tych, którzy chcieliby już jechać.

pancerka

Tym najbezpieczniej.

Wskutek tego przechodzenie przez jezdnię jest tu pewnego rodzaju sportem ekstremalnym. Na szerszych ulicach (czyt. przynajmniej trzy pasy w każdą stronę) przejścia posiadają czasem licznik nieubłaganie odliczający sekundy do spuszczenia ze smyczy fali oczekujących z wyjącymi silnikami Hunów z obu stron korytarza w tym Morzu Czerwonym. Ciekawą obserwacją może być staruszka, która powoli, powłócząc nogami i stukając laską podchodzi do przejścia, a już na asfalcie rusza nagle z trzykrotnie wyższą prędkością, aby zdążyć przed wyświetleniem się trójki lub dwójki (no bo to już jest znak dla kierowców, że pora ruszać). Niezapomnianym przeżyciem jest przechodząc przez 10 stojących pasów na Suschevskym vale zatrzymać się na chwilę i wyobrazić sobie, że oto nagle fala z obu stron rusza i zostaje człowiek na wąskiej linii o grubości półtorej stopy między ciągnącymi w dwie strony strumieniami samochodów.

Tak się to zresztą dzieje. Brak odpowiedniej ilości przejść dla pieszych (podziemne pieriechody ciężko zrobić, a nadziemne spowalniają ruch) spowodował, że piesi i kierowcy wykształcili sobie sposób na względnie pokojową koegzystencję. Polega to na tym, że zwinny pieszy wypatruje luki w fali nadjeżdżających samochodów i przebija się przez tyle pasów, ile się da – najlepiej na środek jezdni. Trochę, jak ta żaba na autostradzie w starej grze komputerowej. Z tym, że żaba mogła odpocząć tylko na pasie zieleni. Pieszy może – zazwyczaj – stanąć w bezruchu na liniach oddzielających pasy, a kierowcy będą go mijać, z rzadka klaksonami porykując. Kiedy otworzy się kolejna luka – można przeskoczyć kawałek dalej. I tak aż do osiągnięcia sukcesu. Widziałem takich akcji sporo, żadna nie zakończyła się źle.

Na zakończenie tego tematu zauważyć jeszcze należy, że przejście dla pieszych jest bardzo dobrym miejscem na zaparkowanie samochodu – czy to przy krawężniku, czy na chodniku, a czasem na dwa rzędy. Pół metra odstępu między dwoma samochodami i tak będzie luksusem..

Taktyka na korek

W Moskwie wszystko jest większe, przeskalowane. Szersze są szosy – i ilość pasów ruchu jest większa, i poszczególne pasy są szersze, na tyle, że pewnie zmieściłby się na nich kombajn. Albo przynajmniej wyrzutnia SCUD na podwoziu MAZ-a. Większy jest też ruch, a także korki na ulicach, które rozpraszają się około 1 nad ranem, a zaczynają na nowo około 5.

Środek długiego weekendu, więc na ulicach pustki.

Środek długiego weekendu, więc na ulicach pustki.

W związku z tym wypad do supermarketu oddalonego o kwadrans drogi potrafi trwać pięć godzin samej jazdy. Trasa na lotnisko potrafi w środku nocy zająć 20 minut (taksówka firmy Komandir, 150 km/h), a w szczycie – trzy godziny (przy czym kierowca przypominający BORowca wykorzystuje wszystkie sztuczki w rodzaju jazdy pasem dla przeciwległego kierunku, objazdy przez przystanki i stacje benzynowe oraz pasy wyłączone z ruchu i nie tylko). W związku z tym również kierowcy nauczyli się wykorzystywać wszelką dostępną przestrzeń z maksymalną efektywnością.

Skręt po moskiewsku

Przykładem jest skręcanie na prostopadły pas ruchu (czyli np. w przecznicę na światłach). W krajach na zachód od Bugu robi się to tak, że sznur samochodów karnie defiluje jeden za drugim, ewentualnie robią to dwa lub trzy sznury, w zależności od ilości pasów. Tu robimy to inaczej. Samochody stają na pasie w poprzek, praktycznie równolegle do dotychczasowego kierunku jazdy (mieści się ich wtedy więcej), po czym, gdy nie ma już więcej miejsca, a strumień poprzeczny rusza, wykonują zgrabny synchroniczny zwroti już wszystko jest tak, jak być powinno.

Dodatkowy pas

„U nas w Polsce” w przypadku zwężenia się drogi z dwóch pasów do jednego wszyscy natychmiast uciekają na ten „jadący”. Tych, którzy do końca korzystają z pasa zablokowanego traktuje się jak cwaniaczków – chociaż na szczęście powoli się to zmienia, głównie pod wpływem wzorców ze zgniłego zachodu. W Rosji natomiast kierowcy widząc, że zbliżają się do korka, z reguły… dodają jeden pas. To znaczy: jeżeli są na dwupasmówce, są w stanie ustawić się w trzech kolumnach. Jeśli mają do dyspozycji trzy pasy – ustawiają się cztery kolumny. Dzięki temu w danej szerokości korka mieści się więcej pojazdów, co sprawia, że korek stojący (nazwany tu tak w odróżnieniu od korka jadącego, czyli normalnego sposobu poruszania się po mieście) ma znacznie mniejszą objętość. Ciekawie robi się wówczas, gdy mamy do czynienia ze skrzyżowaniem i ściśle skompresowane strumienie zaczynają się mieszać… Tu jednak z pomocą przychodzi kolejna taktyka.

Róg w szczelinę

slub

Jedziemy do ślubu…

Na szosie w Moskwie nie ma miejsca dla słabych. Trzeba jechać pewnie i na centymetry. Kolumna samochodów praktycznie się nie przerzedza, dlatego jeśli chcesz włączyć się do ruchu albo zmienić pas, czekając – nie masz szans. Trzeba… po prostu włączyć się do ruchu (albo zmienić pas).

Robi się to w ten sposób: delikatnie i względnie powoli przesuwasz się w pożądaną stronę, starając się wsunąć róg samochodu w szczelinę między wrażymi automobilami. Jeden, drugi, trzeci, czwarty cię miną, ale w miarę, jak będziesz się coraz bardziej wsuwał, któryś z kolei się nie zmieści. Nie to, żeby w takiej sytuacji zaraz cię przepuszczał – ale zostawi ci tyle miejsca, żebyś mógł – wykazując odpowiednią skuteczność – wsunąć się w pożądane miejsce. Voila!

Podobno tak samo robi się to w Nowym Jorku. Cóż, widać nie tylko drapacze chmur podobne… A najciekawsze, że mimo tych wszystkich dość ciekawych manewrów, odsetek uszkodzonych aut jest w Moskwie znacząco niższy, niż w takim chociażby Paryżu.

Podziały klasowe

Wydaje się, że w Moskwie nie istnieje klasa średnia wśród samochodów. 90% maszyn na ulicach to albo któryś z wyższych segmentów (z ogromną przewagą SUVów, a za Porsche Cayenne to nikt się tutaj na ulicy nie ogląda), albo stara Łada, Moskwicz czy Wołga w wersji po liftingu. Często dogłębnie przeżarte przez rdzę, ale często również wychuchane, poddane tuningowi – czasem wiejskiemu, czasem zwykłemu.

futrzakfutrzak2batmobilFot: Krzysiek Leciejewicz

Samochodów w stylu Astry, Focusa czy Corolli w zasadzie tu nie uświadczysz. Jest za to cały garnitur rozmaitych Hyundai (Hyundaiów?) – dopiero w Moskwie miałem okazję docenić kunszt mimikry prezentowany przez tę markę. Jaguar? Nie, Hyundai. Lexus? Nie, Hyundai! Hummer? A, to faktycznie Hummer. Przedłużany.

Huuuuuuummer

Lexusy też nie są tu jakąś szczególnie prestiżową marką.

Barwy ochronne

Jeśli chodzi o kolory, to samochody w Moskwie dzielą się na jasne, ciemne i taksówki Komandir.

P1020915

Myjnie samochodowe są tu postawione gęsto i działają kruglosutochna (całodobowo), dzięki czemu prawdopodobnie da się odróżnić, który samochód jest pod ochronną warstwą błota atmosferycznego biały, a który czarny – albo przynajmniej, do którego koloru jest mu bliżej. Każdy, komu w Warszawie napisano „brudas”, mógłby spokojnie jechać do Moskwy i załapać się do segmentu samochodów czystszych, niż standardowe – przynajmniej przez kilka pierwszych dni, zanim tutejsze gęste powietrze nie osiądzie na jego karoserii. Na co brudniejszych furach nie widać, gdzie mają tablice rejestracyjne. U tego poniżej jeszcze widać.

Czysta fura. Foto: Krzysiek Leciejewicz.

Taksówki Komandir prawdopodobnie myte są codziennie, w związku z tym widać z pewnością, że są czarne, a z rana nawet dość błyszczące.

Wół do karety

polewaczki

Wiosenne porządki.

W Moskwie samochody uprzywilejowane – nie są. Wyjątkiem jest milicja, prawdopodobnie dlatego, że może w razie czego wysiąść i przywalić pałką w biało-czarnym  kolorze. Cywilni Rosjanie przekonani są, że karetkom drogi ustępują (gotowi są nawet zajadle na ten temat dyskutować albo się obrazić, gdy porówna się ich postępowanie z tworzeniem szpaleru dla „erki” kosztem wjeżdżania na chodniki, trawniki itp. w krajach mniej rosyjskich) – „no jeśli jest miejsce”. Problem z tym jednak jest – w godzinie szczytu karetka porusza się tu mniej więcej z prędkością maszerującego człowieka, co zostało sprawdzone kilkukrotnie na dystansie jakichś 2-3 kilometrów.

Zdarza się, że karetka pilotowana jest przez milicję, co nieco jej pomaga. Ale zdarzyło mi się zaobserwować ciekawą scenkę rodzajową: samochody rozsunęły się przed samochodem policji, po czym jeden z kierowców natychmiast zajechał drogę karetce i dalej było już tak jak zwykle.

Problem jest chyba dostrzegany. W telewizji z rozpaczą prowadzona jest kampania społeczna, której główne przesłanie to: „Ustąp straży pożarnej, bo może jedzie gasić właśnie twój dom!”.

Advertisements

komentarze 3 to “Pieszy twój wróg, czyli samochodem po Moskwie”

  1. Krzysztof Świerczyński Says:

    Ciekawy artykuł. Sporo użytecznych informacji.

  2. […] Pieszy twój wróg, czyli samochodem po Moskwie June 2009 1 comment […]

  3. […] Najpopularniejszym artykułem w tym roku licząc globalnie była oczywiście Wishlista, ale jeśli chodzi o teksty bogatsze merytorycznie, to największym i niesłabnącym powodzeniem cieszy się opublikowany w 2009 roku tekst Bismarck, Victory, Malevolence. Ciekawostką jest też fakt pojawienia się na wykopie linku do artykułu o zachowaniu kierowców w Moskwie. […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: