Kronika zapowiedzianej śmierci. Gwiazdy Śmierci.

Bum!

Tego, że książka kończy się zniszczeniem Gwiazdy Śmierci przez Rebeliantów, nie spodziewał się chyba nikt poza tą garścią fanów, którym przytrafiło się obejrzeć Epizod IV. I choć mieliśmy już starwarsową adaptację Jądra ciemności (czy raczej Czasu Apokalipsy?), to autorzy nie wykazali się nadmiarem ambicji i nie zrobili z Death Stara kopii jednej z najciekawszych pod względem formy książek literatury współczesnej. Zamiast tego dostaliśmy klasyczną narrację z poutykanymi tu i ówdzie mrugnięciami w kierunku znającego „przyszłość” czytelnika – a aluzje te przejawiają się głównie w formie przemyśleń i rozważań głównych bohaterów na temat niezniszczalności Gwiazdy.

Konstrukcja Death Stara przypomina rozwiązania stosowane kilka lat temu w antologiach z serii Opowieści z… Całość rozpięta jest na kilku(nastu) scenach z filmu, które stanowią przerywniki, punkty zawiązania czy zbiegu akcji. Tyle, że tu mamy do czynienia nie z serią opowiadań, a z jednolitym przebiegiem narracji, choć obarczonym klasyczną wielowątkowością.

Postacie czasami zostają wpisane w historię w sposób dość karkołomny, jednak daleko autorom do „kunsztu” i kreatywności, jakie wykazał Kevin J. Anderson w opowieści o IG-88 i jego przygodach z drugą Gwiazdą Śmierci. Można oczywiście narzekać na nieprawdopodobieństwo zbiegów okoliczności; na to, że dane postacie znalazły się akurat w danych miejscach w określonych momentach, ale na to jest prosta odpowiedź: to książka właśnie o tych konkretnych osobach, a nie o tych, które się tam nie znalazły… Czytaj dalej „Kronika zapowiedzianej śmierci. Gwiazdy Śmierci.”

Reklamy