DarkStryder – pudełko pełne Pandory

DarkStryder. Pamiętacie "Ślicznotkę z Memphis"?

Jutro na Sluis Van pojawi się opis naprawdę rzadko spotykanej jednostki – statku mnichów-wojowników Aing-Tii. Z tej okazji chciałem pokazać, co dzieje się za kulisami podczas powstawania takich opisów, ale pisząc notkę zacząłem też opowiadać pokrótce o DarkStryderze, który wprowadził Aing-Tii do świata Star Wars. Trochę się to rozrosło, więc dzisiaj tylko o źródłach, a o tworzeniu – jutro.

DarkStryder to kampania do SW RPG wydana w połowie lat 90-ych ubiegłego wieku przez West End Games przy współudziale Timothy’ego Zahna. Opowiada o przygodach załogi okrętu FarStar, który odważnie podąża tam, gdzie niemal żaden człowiek jeszcze nie dotarł… czyli w kierunku Ryftu Kathol.

Na wszelki wypadek przypomnę.

Kampanię inauguruje DarkStryder Boxed Set – pudełko zawierające wprowadzenie do fabuły, opisy postaci, przeciwników, jednostek, wyposażenia, sytuacji politycznej, astrografii regionu oraz zeszyt z pierwszymi pięcioma przygodami kampanii. Poza tym w zestawie są jeszcze kolorowe karty przedstawiające postacie i jednostki oraz olbrzymi plakat z diagramem i szczegółową mapą pokładów mocno zmodyfikowanej korwety koreliańskiej którą będą poruszać się bohaterowie.

Akcja kampanii rozgrywa się niewiele czasu po bitwie pod Endorem. Nowa Republika dotarła właśnie do położonego za Gromadą Minos, a więc na samym skraju znanych terenów sektora Kathol, którym niczym udzielnym księstwem włada moff Sarne. Moff to postać diaboliczna, bezwzględna, podstępna i na dodatek posiadająca do tajemniczej technologii znanej jako DarkStryder właśnie. Flota republikańska oblega i zdobywa jego stolicę, planetę Kal’Shebbol, jednak moff wydostaje się z oblężenia na pokładzie prywatnego krążownika typu Carrack i umyka w przestrzeńmiędzygwiezdną – prawdopodobnie skonsolidować swoje siły i przygotować kontratak – zacierając za sobą wszystkie ślady.

Ponieważ większość floty potrzebna jest gdzie indziej, bo post-imperialni władykowie jak zwykle rozrabiają, misja wyśledzenia uciekiniera przypada w udziale zebranej naprędce załodze do niedawna należącej do Sarne’a korwety złożonej z odrzutów z załóg okrętów rebelianckich, byłych więźniów moffa, cywilnych ochotników, „nawróconych” imperialnych i kilku zawodowych oficerów. Taka parszywa dwunastka, tyle, że w stu osobach. Okręt wyrusza w podróż z zadaniem zbadania sektora, nawiązania relacji dyplomatycznych z odnalezionymi koloniami, wyśledzenia Sarne’a i odkrycia, czym właściwie jest DarkStryder…

Przygody, które rozpoczęły się w pudełku, kontynuowane są w trzech kolejnych podręcznikach – Kathol Outback (Przedmurze Kathol), Kathol Rift (Ryft Kathol) oraz Endgame. Bohaterowie stopniowo zagłębiają się w nieznane, odkrywają kolejne planety, wpadają w kolejne pułapki moffa, odkrywają obce cywilizacje posługujące się dziwnymi technologiami… Walczą, negocjują, stosują podstępy i dyplomację… aż w końcu docierają do tajemnej twierdzy Sarne’a, w której rozgrywa się ostateczne starcie. Każdy podręcznik to około 5 przygód, opisy kolejnego obszaru gwiezdnego, kolejne postacie, artefakty, a także pomysły na własne przygody, które można upchnąć w międzyczasie. Będą też nowe „moce”, wyposażenie a także… szansa na zajrzenie przynajmniej kilka tysięcy lat w przeszłość. Pamiętajmy – to są lata 90-te, a więc moratorium Lucasa na cokolwiek rozgrywającego się przed ANH nadal obowiązuje!

Z takim hangarem można poszaleć.

Do oryginalnych cech tej kampanii należy z pewnością rozwiązanie proponujące graczom przemienne prowadzenie kilku postaci: jednej z grona oficerów dowodzących, jednej (lub nawet kilku) drugoplanowej i ewentualnie bohaterów epizodycznych. Co więcej, raczej nie przewiduje się zbyt dużej ilości postaci „zewnętrznych” – gracze przejmują kontrolę przede wszystkim nad osobami stworzonymi na potrzeby kampanii, posiadającymi nierzadko własne, czasem sprzeczne z dążeniami reszty załogi cele oraz własne tajemnice. Promuje to też ściślejszą współpracę z Mistrzem Gry (czy tam Narratorem) przy tworzeniu opowieści, sprawiając, że gracze stają się w pełniejszy sposób współautorami przygód.

Buu!

Nie do końca wiemy, jaki był udział Zahna w pracach nad kampanią. Wiemy, że dość dobrze dogadywał się z ekipą WEG, począwszy od momentu, kiedy dostał kilka sourcebooków na okoliczność tworzenia Trylogii Thrawna. Patrząc na „listę płac” widzimy, że napisał otwierające DarkStrydera opowiadanie i pewnie (to już domysły) do spółki z ekipą twórców stworzył kilka luźnych pomysłów na jej przebieg. Przebiegu całości w szczegółach z pewnością nie znał, bo – jak wynika z „notek postprodukcyjnych” w Endgame – podczas edycji pierwszych zeszytów nie znali ich jeszcze sami autorzy.

Zahn czuł widać jednak jakąś łączność ze swoim dzieckiem, bo nawiązał do niego w Wizji przyszłości, dzięki czemu elementy DarkStrydera – przede wszystkim tajemniczy obcy Aing-Tii – nadal pojawiają się od czasu do czasu w książkach.

Jutro dowiemy się, co można z takich przygód wyciągnąć… A tymczasem zagadka: jak nazywają się mieszkańcy Sektora Kathol?

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

To oczywiście katholicy.

Reklamy

Jedna odpowiedź to “DarkStryder – pudełko pełne Pandory”

  1. […] Admiral's log Dziennik pokładowy Sluis Van « DarkStryder – pudełko pełne Pandory […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: