Archiwum dla Grudzień, 2010

Vilanova i la Geltrú – muzeum kolei hiszpańskich pod Barceloną

Posted in Terra Cognita, Wojny.net with tags , , , , , , , on 29/12/2010 by NLoriel

Vilanova i la Geltrú to niewielkie nadmorskie miasteczko w Katalonii (niektórzy utrzymują, że również w Hiszpanii), znane przede wszystkim jako nadmorski kurort oraz stolica zimowej sałatki zwanej xato („x” wymawiamy tu jako miękkie „cz”, coś pośredniego między „czi” i „ć”). Samo to jednak nie wystarczyłoby, żebyśmy tam zawitali. Kluczowym elementem okazało się natomiast mieszczące się w Vilanova muzeum kolejnictwa – jedna z dwóch dużych placówek tego typu w Hiszpanii.

Muzeum mieści się przy samym dworcu kolejowym, w budynkach dawnej lokomotywowni i jej wsparcia administracyjnego. Zasadnicza część kolekcji – kilkadziesiąt lokomotyw parowych i spalinowych – rozstawiona jest wokół malowniczej obrotnicy dla parowozów oraz wachlarzowatej „szopy” – garażu kolejowego. Na ekspozycji – parowozy od połowy XIX wieku, repliki, jak również trochę sprzętu nowszego, przede wszystkim w postaci składów ekspresów Talgo. Jest też ekspozycja prezentująca powstającą właśnie w Hiszpanii sieć kolei dużej prędkości, związaną z tym infrastrukturę i tabor, ale niestety bez oryginałów w skali 1:1.

Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć z muzeum kolejnictwa w Vilanova i la Geltrú.

Pyrzowicka nuda

Posted in Funny, Terra Cognita with tags , , , , , , on 28/12/2010 by NLoriel

Lotnisko Katowice-Pyrzowice. Dochodzi północ. Sennie. Do odlotu szykują się dwa czartery, niewielu pasażerów. Nuda.

Kontrola bezpieczeństwa.

Torby powoli wędrują przez skaner. Strażnik graniczny dyskutuje ze mną na temat groźnego narzędzia, jakim jest mini-śrubokręt (do komputera), którego zapomniałem wyjąć z plecaka. Nagle urywa, tężeje mu wzrok. Monitor do prześwietleń, dotychczas obserwowany tylko kątem oka, na moment staje się centrum jego zainteresowania.

– O k**wa – wyrywa mu się – To pana torba?

– Nie, moja była ze śrubokrętem – przypominam.

Gość robi się wyraźnie zdenerwowany. Przesuwa taśmę, łapie za torbę – a w zasadzie plecak-kostkę.

– Czyja to torba?

Rzucam kątem oka na monitor, a tam, na zapisanym obrazie, wyraźnie rysuje się wewnątrz plecaka… kształt pistoletu. Nie do pomylenia z niczym innym. Pistolet i dodatkowy magazynek.

– To pana plecak? – strażnik ostro pyta pasażera za mną.

– Nie, to nie mój. To chyba tego pana z tyłu.

Strażnik zerka dalej w tył kolejki i widzi gościa w wojskowych spodniach. Śmiejącego się w kułak.

– O ty gnoju! – rzuca. I cała okoliczna ekipa Straży Granicznej wybucha śmiechem.

Taki mały dowcip w sam raz na nudny wieczór.

Wesołych Świąt

Posted in Sluis Van with tags , , , , , , , , , , on 26/12/2010 by NLoriel

Mimo kłopotów z łącznością holonetową, wszystkim Czytelnikom dziennika pokładowego składam nieco spóźnione najlepsze życzenia z okazji Świąt Narodzenia Pańskiego. Pokoju w sercu i duchu więcej, niż bywa w Odległej Galaktyce, radości z rzeczy małych i wielkich, miłości prawdziwej. No i tego, co już złożyłem na Sluis :)

A na stronie czeka aktualizacja świąteczna: w cyklu crackenowsko-yevethańskim w końcu tak długo oczekiwane jednostki Yevethów, czyli thrustship typu Aramadia oraz myśliwiec kosmiczny D-type. Poza tym, idąc na rękę miłośnikom nowości, dorzuciłem lekki frachtowiec typu XS z TOR, a z filmu Clone Warslekki krążownik Arquitens. Powoli (pod naciskiem niektórych z Was, muszę to przyznać) zacząłem się przekonywać do tego typu eksperymentów, więc jeśli te spotkają się z pozytywnym odzewem…

I to by chyba było na tyle, bo czas upływa… Wesołych Świąt jeszcze raz, i najlepszego w Nowym Roku AD 2011.

Saga trwa: empik.com po raz trzeci

Posted in Caveat emptor with tags , , , , on 23/12/2010 by NLoriel

Śmierć frajerom.

W poprzednich odcinkach:

A dzisiaj dwa kolejne:

Odcinek 3: Uznana reklamacja

Tu muszę przyznać, że empik.com mile mnie zaskoczył, choć w zasadzie jedyne, co zrobił, to zachował się poprawnie. Spodziewałem się, że odesłanie wadliwego produktu to tylko początek dłuższej przeprawy, szczególnie w związku z okresem przedświątecznym, w którym wszelka logistyka musi pracować na najwyższych obrotach… A tymczasem w czasie krótszym niż 14 dni od wysłania reklamacji, na moje konto wróciły pieniądze za płytę. Oraz zwrot wnioskowanych kosztów przesyłki w wysokości 4.10 PLN (zgodnie z rachunkiem). Następnym razem dorzucę też rachunek za kopertę, choć następnego razu pewnie raczej nie będzie…

I to byłby koniec historii, gdyby nie to, że jednak nadal chciałem kupić ten prezent. Tak więc zapraszam do…

Odcinka 4: W empikotka i myszkę

Za pierwszym razem płytę zamówiłem w promocji, za drugim razem już nie, więc cena wyszła o jakieś 20% wyższa. Jak już jednak wspomniałem, byłem dość zawzięty. Tym razem zamówiłem oczywiście z odbiorem w salonie. Dziś poszedłem odebrać płytę…

… oczywiście poprosiłem panią w punkcie odbioru o rozpakowanie przesyłki na miejscu…

… i?

Tak jest. Po pomachaniu pudełkiem ze środka dobiegł mnie dobrze już znany grzechot. Przysłali dokładnie ten sam egzemplarz płyty.

Nic to, że została zwrócona i sami uznali, że zasadnie. Jeden odesłał, to może drugi jeleń kupi? Niezła komedia. Albo tragedia. Albo sam już nie wiem co.

Wesołych Świąt!

Opisy…

Posted in Sluis Van with tags , , , , , , , , , , on 16/12/2010 by NLoriel

Większość zmian na Sluis to ostatnio kosmetyczne i techniczne poprawki, a o samym RSD jakoś tak głupio było pisać. Dlatego dziś zbiorczo:

Poza tym 15 innych opisów zostało mniej lub bardziej poprawionych, w szczególności nieco skorygowałem dane MissileBoata (znanego czasem jako kuter rakietowy) w związku ze zgłaszanymi tutaj protestami :)

Reklamacja w empik.com – ciąg dalszy historii…

Posted in Caveat emptor with tags on 16/12/2010 by NLoriel

Nie tak dawno dostałem z empiku grzechotkę zamiast płyty. Sieć ma dość dużą liczbę placówek w pobliskiej wsi, planowałem więc przy tzw. okazji zgłosić reklamację w jednej z nich. Niestety, jak się okazuje, w sklepie można reklamować jedynie przesyłki tam odebrane. Jeśli zamówiłeś kuriera, musisz paczkę odesłać.

No cóż, jest to zgodne z prawem, choć uciążliwe.

Uroboros

Zgodnie z prawem empik obiecuje w przypadku uznania reklamacji pokrycie kosztów przesyłki zwrotnej… Pod warunkiem załączenia odpowiedniego wniosku i udokumentowania tychże kosztów odpowiednim kwitem. Co w zasadzie sprowadza się do tego, że dowód nadania przesyłki trzeba wysłać tą właśnie przesyłką.

Kiedyś już miałem podobnie – pewien administrator wysłał mi hasło do VPN pozwalające na dostęp do skrzynki mailowej… na tegoż zabezpieczonego maila.

Oczywiście najwygodniej byłoby machnąć ręką na te kilka złotych, ale to w końcu kwestia zasad. Opracowałem więc kilka planów działania:

1. Wysłanie najpierw zwrotu, a następnie, w kolejnej przesyłce, dowodu nadania wraz z wnioskiem o zwrot kosztów. Następnie w kolejnym liście dowód nadania poprzedniego listu plus wniosek o zwrot jego kosztów… I tak dalej. Plan ma swój urok, ale mogło by nie starczyć mi czasu na zrealizowanie go do końca.

2. Załączenie dowodu do plastikowej koperty przyklejonej od zewnątrz do paczki. Ale przesyłka była mała i lekka, poszła więc jako list polecony, nie jako paczka pocztowa.

3. Dogadanie się z panią na poczcie, żeby zważyła i ofrankowała kopertę bez zamykania; wyjęcie z niej pisma z wnioskiem, wpisanie odpowiedniej kwoty, dołączenie specjalnie wypisanego na poczcie dodatkowego potwierdzenia nadania (przecież ja też muszę mieć jakiś ślad po tym poleconym), komisyjne dorzucenie obu kwitków do koperty, zaklejenie jej i wysłanie.

Głupie? Jak z Dilberta.

Sklep ma 14 dni na odpowiedź, w związku z czym wątpię, żeby problem udało się rozwiązać przed Świętami. Czyli trzeba kupić prezent alternatywny.

Kupuj w internecie w renomowanych sklepach. Szybko, bezpiecznie, z darmową dostawą do domu.

Czy empik.com celowo wysyła buble?

Posted in Caveat emptor with tags , , , , , on 02/12/2010 by NLoriel

LEGO rankor i LEGO ludzik

Jeden raz – to przypadek;
Dwa razy – zbieg okoliczności;
Trzy razy – to już spisek.

Nie raz i nie dwa zdarzyło mi się skorzystać ze sklepu empik.com, bo i ciekawe książki zagraniczne można dzięki niemu łatwo sprowadzić (często taniej, niż z Amazona), i wygodniej jest odebrać sobie towar w sklepie, wiedząc, że na pewno tam będzie. Ale…

Dwa lub trzy razy książka, którą dostałem lub odebrałem z empik.com, miała niewielkie uszkodzenia. Raz podrapana okładka, drugi raz zdarta brzydko folia ochronna, trzeci raz brud i pomięte brzegi kartek. W sklepie nikt by takiego egzemplarza pewnie nie wziął. Kupując w sieci nie widzi się takich usterek, a ponieważ nie wpływają one na jakość odbioru książki, mało kto z obdarowanych takim „bonusem” zgłasza pewnie reklamacje.

Mi też zazwyczaj szkoda było zachodu, ale oto wczoraj w paczce towarów „na prezent” zamiast filmu Łowca androidów, znanego lepiej jako Blade Runner, dostałem grzechotkę. To znaczy – w środku ewidentnie wszystko jest połamane, płyty oraz kawałki wytłoczki latają od końca do końca pudełka.

Jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby coś takiego nie zostało zauważone przy pakowaniu, albo żeby zdarzyło się w transporcie (paczka porządnie zapakowana, a zawartość ściśle upakowana). Poza tym – to już nie pierwszy raz…

Stąd – teoria spiskowa. Znając opinie o innych procedurach obowiązujących w tym sklepie – o dużym niestety stopniu prawdopodobieństwa. Wepchnijmy takie pół-odpady do wysyłki, może odbiorcy nie będzie się chciało robić zwrotów.

No cóż, mi się będzie chciało.