Pyrzowicka nuda

Lotnisko Katowice-Pyrzowice. Dochodzi północ. Sennie. Do odlotu szykują się dwa czartery, niewielu pasażerów. Nuda.

Kontrola bezpieczeństwa.

Torby powoli wędrują przez skaner. Strażnik graniczny dyskutuje ze mną na temat groźnego narzędzia, jakim jest mini-śrubokręt (do komputera), którego zapomniałem wyjąć z plecaka. Nagle urywa, tężeje mu wzrok. Monitor do prześwietleń, dotychczas obserwowany tylko kątem oka, na moment staje się centrum jego zainteresowania.

– O k**wa – wyrywa mu się – To pana torba?

– Nie, moja była ze śrubokrętem – przypominam.

Gość robi się wyraźnie zdenerwowany. Przesuwa taśmę, łapie za torbę – a w zasadzie plecak-kostkę.

– Czyja to torba?

Rzucam kątem oka na monitor, a tam, na zapisanym obrazie, wyraźnie rysuje się wewnątrz plecaka… kształt pistoletu. Nie do pomylenia z niczym innym. Pistolet i dodatkowy magazynek.

– To pana plecak? – strażnik ostro pyta pasażera za mną.

– Nie, to nie mój. To chyba tego pana z tyłu.

Strażnik zerka dalej w tył kolejki i widzi gościa w wojskowych spodniach. Śmiejącego się w kułak.

– O ty gnoju! – rzuca. I cała okoliczna ekipa Straży Granicznej wybucha śmiechem.

Taki mały dowcip w sam raz na nudny wieczór.