Kultowe statki i pojazdy Star Wars 12: Y-wing

Myśliwiec kosmiczny Koensayr BTL-S3 Y-wing to jedna z moich ulubionych maszyn ze świata Gwiezdnych wojen – nie ze względu na osiągi, dane techniczne czy historię, ale przede wszystkim z powodu swojego wyglądu.

W świecie używanych, przybrudzonych i nieco szwankujących statków kosmicznych filmowy Y-wing ucieleśnia ideę „statku dla Kowalskiego” niemal równie dobrze, jak Sokół Millennium. Z odrapanym lakierem, zdjętymi płytami pancerza i nie narzekającym na nadmiar wolnego czasu astromechem maszyna ta musiała podobać się amerykańskiej młodzieży i „starszej młodzieży” dłubiącej w swoich pick-upach i żyjącej w klimatach American Graffiti… Powinna również przypaść do gustu masowo kupującym używane samochody Polakom, mimo, że na burtach nie zainstalowano jej neonówek, a w wylotach silników – pierdzików.

Być może kierując się podobnymi sentymentami DeAgostini w 12 numerze Kultowych statków i pojazdów Star Wars zaserwowało nam właśnie ten myśliwiec. W wersji gazetkowej wygląda on tak:

Na pierwszy rzut oka model wizualnie prezentuje się bardzo dobrze. Skala troszkę ponad 1:144. Klasyczne, żółte malowanie, spora ilość detali, wieżyczka z działkiem jonowym wykonana lepiej, niż można by się było tego spodziewać. Niestety, po bliższym przyjrzeniu się zabawce, okazuje się, że choć wykonana nieźle, nie załapie się ona do ścisłej czołówki produktów DeAgostini.

Zawiódł jak zwykle plastik i montaż. Pylony systemów sterowania wektorem ciągu (to te długie ażurowe „ogony” za silnikami myśliwca) zostały wykonane z plastiku, przez co mają tendencję do krzywienia się (podobnie, jak długie działka laserowe w Kultowym X-wingu) i ich konstrukcja wygląda trochę jak napuchnięta. Dodatkowo ktoś – przynajmniej w moim egzemplarzu – krzywo zamontował lewą gondolę silnika do skrzydła łączącego ją z kadłubem (podobny problem miałem z Kultowym TIE Advanced – tam chwiało się jedno skrzydło), przez co myśliwiec wygląda chyba na jeszcze bardziej sponiewieranego, niż oczekiwał tego Lucas.

W związku z tym nawet mimo wysokiej jakości detali, Y-wingowi jestem skłonny dać ocenę 3,8/5 – mniej, niż czołówce, więcej, niż nie kupionej przeze mnie ze względu na dramatyczny wygląd modelu Gwieździe Śmierci… mniej więcej na poziomie X-winga. Może gdyby lepiej było widać brud i obicia na kadłubie myśliwca… Ale to raczej niemożliwe do odwzorowania w tej skali i przy tym budżecie oraz technice wykonania.

Nad gazetką tym razem nie będę się zbytnio znęcał, nadmienię tylko, że edytorsko nadal jest słabo, a w artykule o Janie Dodonnie pomylono Adara Tallona z Walexem Blissexem i to temu pierwszemu przypisano udział w pracach nad A-wingiem (choć w rzeczywistości najpewniej ukrywał się on wtedy na Tatooine). Poza tekstami o Y-W oraz o Dodonnie (dlaczego Dodonna tu, a nie w zeszycie o A-wingu zamiast Madine’a?) w gazetce jest jeszcze ciekawy artykuł o Wedge’u Antillesie jako o pilocie Y-winga – chyba najbardziej oryginalny z tekstów, sięgający głęboko w rzeczywistość z gier komputerowych, jednostronicowy opis K-winga, trochę o świątyniach Massassów na Yavinie IV, o fantach zmagazynowanych w archiwach Lucasfilmu i to co zwykle, czyli quiz i encyklopedia.

Gazetka do składziku, Y-wing na półkę i czekamy… bo w przyszłym tygodniu myśliwiec Naboo N-1.

A tu inne recenzje z serii: Kultowe statki i pojazdy Star Wars ogólnie i Sokół Millennium / Kultowy X-wing / Kultowy TIE Advanced x1 / Kultowy myśliwiec przechwytujący Jedi / Kultowy prom imperialny / Kultowy A-wing

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: