Co ciekawego (ma być) na StarForce 2011?

Jedno z ważniejszych w ostatnich latach dorocznych wydarzeń dla fanów Gwiezdnych wojen w Polsce – konwent StarForce – rozpoczyna się już w najbliższy piątek. Niżej podpisanego nie powinno na nim zabraknąć… A co wydaje mi się interesujące?

Piątekpokaz walki na miecze świetlne oraz impreza w Forcie. Niestety lekko kolidują (20:30 vs początek o 20:00).  Ale, jak zapowiadają organizatorzy: fani, którzy po pokazie udadzą się do fortu zdążą na główne atrakcje. O 22 spotkanie z Bobą Fettem.

Sobota:

Parada przebierańców (9:45, rusza o 10:00) – no oczywiście.

Spotkanie z tłumaczami (12:00, audytorium) – co tym razem przygotuje dla nich niegodziwy prowadzący?

Mars Society (13:00, audytorium) – ciekaw jestem tego łazika, choć chyba prelekcja będzie trochę o czymś innym, a łazik jest niezależnie w ramach wystawy.

Pokazy stylów walki na miecze świetlne (15:00, scena) – trudno wywnioskować, co to dokładnie będzie, ale brzmi zachęcająco…

Staszek Szybki Jest (16:00, audytorium) – żelazny punkt każdego konwentu. Ale może tym razem podaruję go sobie, bo…

Konkurs wiedzy o technologiach i okrętach Star Wars. (16:00, kącik konkursowy) – czy mogę coś takiego opuścić? Chyba wpadnę. Pokibicować oczywiście :)

Lokacje Gwiezdnych wojen (17:00, Akademia Jedi) – prowadzi sam Lord Sidious. Zgaduję, że będzie o Tunezji i innych ciekawych wyprawach… I tu mam zgryz, bo równocześnie…

Rozwój Linii TIE (17:00, Świątynia Jedi) – nie dość, że jedyna ściśle związana ze statkami kosmicznymi prelekcja na tym zlocie, to jeszcze prowadzona przez prelegenta o sprawdzonych kompetencjach. Co zrobić, co zrobić…

Boba Fett? Where? (18:00, audytorium) – zapewne znowu trzeba będzie wejść pół godziny wcześniej…

A jeszcze w przerwach trzeba będzie zajrzeć na wystawy: jak zwykle bracia Kuleszowie, Guzes i Bizon, do tego trochę nowości (statki kosmiczne LEGO, modele kartonowe) i łazik marsjański.

A w niedzielę oczywiście do kościółka… i na ulicę Obi-Wana Kenobiego.

Advertisements

komentarze 34 to “Co ciekawego (ma być) na StarForce 2011?”

  1. kurcze- wszystkei fajne imprezy są w sezonie wtedy kiedy akurat pracuje…. a bu….

  2. FatBantha Says:

    Admirale, mam prośbę. Jeśli się tam wybierasz i będziesz obecny na na prelekcji o „Rozwoju Linii TIE”, to proszę, zarchiwizuj ją w jakiś sposób – weź se sobą jakiś dyktafon albo kamerę.

    Będę dozgonnie wdzięczny. Niestety sam nie będę mógł się pofatygować na SF 2011.

    • Nie mam takiego sprzętu niestety… Jeśli będzie prezentacja, to postaram się ją wydębić, no i mogę robić notatki ;)

    • Kyle Says:

      Prezentację mogę podesłać po wszystkim, ale wiele w niej nie znajdziesz. Ot nerdowskie tabelki, zbyt nudne, żeby je czytać, a mogące interesować kogoś z widowni. Na Sluis może i nie ma wszystkiego, ale to co jest z pewnością jest opisane dokładniej, niż raczę to uczynić w godzinkę. (Bo potem nawet jakbym chciał kontynuować, lud mi na Bobę ucieknie i ewentualnie będzie można otwarcie podyskutować z najbardziej zatwardziałymi nerdami. :P) Zresztą cały rozwój będzie bardziej potraktowany OOU, bo większość IU na Sluis to niestety w dużej mierze admiralskie chciejstwo. :( No nic, liczę że mądrzejsi ode mnie będą mnie poprawiać w razie czego i jakoś to wyjdzie, a oprócz Admirała zaszczyci mnie również ktoś, kto nie zna tego wszystkiego na pamięć. :D

      • Czy w planie jest sesja nienawiści do gościa, który podmienił w X-Wingu modele TIE Advanced? Jeśli tak, to bym przyniósł jakieś pomidory.

        • Kyle Says:

          Hmm, nie planowałem konkretnie tego pojazdu, jako że nigdy mi to specjalnie nie przeszkadzało. Ot zaczerpnięcie modeli z XvT bez dorabiania czegokolwiek od siebie. Choć z drugiej strony musieli dać nową powierzchnie DS, więc z TIE/x1 mogli. Skubańce szybko wchodzą na ogon i nie bardzo można się przyjrzeć, ale one mają tylko model TIE/ad i statystyki x1 (zwłaszcza ilość luf), czy są to pełnoprawne Avengery?
          W dosową wersję nigdy nie grałem. Za młody jestem, by od niej zaczynać, a celowanie w jeden piksel przy tej cudnej rozdzielczości mnie wystarczająco zniechęciło w Dark Forces, by tu robić to mając wybór. W sumie to mogę nazwać siebie słabiakiem, bo ściganie błysków w T-65 jakoś mnie nie pociąga. Jakbym miał się w to bawić, zdecydowanie wolę maksować T/F 5×1. ;)

          • Logika została ta sama, tylko model podmienili z TIE/x1 na T/A. Ale szczerze mówiąc ilości działek nie pamiętam, trzeba by sprawdzić.
            Najpewniej po prostu nie chciało im się (nie mieli budżetu?) robić nowego modelu, albo ktoś nie pomyślał… choć słusznie zauważyłeś, że powierzchnię Gwiazdy i tak musieli skonstruować, więc co im szkodziło… chociaż w sumie to nie pamiętam, czy DŚ była odświeżona.
            Ale X-wingiem te myśliwce zwalczało się naprawdę wrednie… Chociaż joye to połamałem dopiero w T/F przy okazji ganiania bombowcem A-wingów.

          • Stele Says:

            DS z pewnością została odświeżona. w końcu wersja dosowa miała tylko wektorowe płaszczyzny, a w windowsowej doszło mapowanie tekstur. Nie przyglądałem się nigdy, czy kształty konkretnych konstrukcji uległy jakiejkolwiek zmianie, ale coś zrobić musieli.

            Przerobienie T/A na x1 to kilka godzin pracy, nawet dla takiego laika w modelowaniu 3d jak ja. Zwłaszcza, jeśli i tak zmienili im kości mocowania działek, co jest już połową roboty. Wyciąć płaty, dokleić te od T/B i nawet bez poprawy tekstur już jakoś by to wyglądało. LA już wtedy było leniwe i chciało kasę za nic.

            Wracając jeszcze do naszej dyskusji o x2, to nie chce ci się przypadkiem sprawdzić, co WEG powiedział o ilości silników w poszczególnych modelach serii Advanced? Mają z tym pełno baboli, ale z braku laku może dałoby się coś wyciągnąć o wyglądzie rufy.

  3. ech:) łezka mi się w kręci w oku jak wspominam moją Gre w X-Winga na monochromatycznym ekranie na procku 386 :)
    kumpel przyniósł mi tę gre jeszcze na dyskietkach 5.25″

    • No mi tata przywiózł oryginał X-W z delegacji do Ju Es Ej… To było z 5 czy 6 dyskietek 3.5′, nawet ostatnio znalazłem pudełko…
      Z wersji „nieoficjalnych” to miałem pozyskanego na Grzybowskiej ripa Dark Forces – też ileś tam dyskietek, z wyciętymi animacjami… Na 486SX w mono słabo to chodziło…
      Pamiętam też jak robiłem screenshoty z X’a czy z T/F z monitora mono, dopiero dużo później jakiś oglądacz Sluis zgłosił mi, że „dlaczego ten Headhunter jest czerwony?” – a to było dlatego, że zrobiłem screenshot jak akurat był namierzony :)

  4. No i już po paradzie :)

    Wysłane z mojego komlinka ;)

  5. FatBantha Says:

    Wy się tam dobrze bawicie na StarForce 2011, a na Wookiepedii z ‚Egzekutora’ zrobili Super Drednota.

    Ciekawe czy w, za przeproszeniem, Zajebiście Specjalnej Edycji Blu-ray, zmieniona została także kwestia Ackbara i brzmi teraz tak: „Concentrate all fire on that Executor-class Star Dreadnought”. Skoro dodali Vaderowi durne „No”, to Ackbarowi też mogli pozmieniać kwestię.

    Może ta zmiana nomenklatury to jakiś przeciek jest czy coś. Ech. Liczę na kolejny komentarz na SV pod Egzekutorem – tam ewidentnie brakuje jeszcze kliku ramek, które wyczerpałyby temat.

    Wszyscy wokół mają chyba jakieś kompleksy. No nie zostawią go w spokoju. Jest największy (spośród najbardziej znanych) wśród niszczycieli, to muszą się przyczepić i podawać raz zaniżone a innym – zawyżone rozmiary. Jak komuś brakuje drednota w spodniach, to na siłę w Sadze szuka.

    Cóż za irytujące dla oldskulowego fana czasy. Na szczęście powoli uodparniam się nad nie: zdobyłem Zdespecjalizowaną Edycję Trylogii od Harmy’ego, i chyba odetnę się od świata.

    P.S. Nie ma czegoś takiego jak nudne tabelki, jeśli dotyczą myśliwców TIE.

    P.S. 2: Czy ten Kyle to ten sam człowiek, z którym ja się kłóciłem na którymś z konwentów w Warszawie na temat priorytetów konstrukcyjnych Sienar Fleet Systems?

    • Stele Says:

      Bynajmniej nie jestem tym samym człowiekiem, z którym kłóciłeś się w Warszawie, gdyż nie byłem nigdy na jakimkolwiek stołecznym konwencie. :D Mam raptem 20 lat i kocham TIE, więc jestem znany najczęściej pod ksywką Stele’a, lecz na dzienniku admiralskim zacząłem komentować chyba wcześniej, niż odważyłem się ujawnić fandomowi, to login poleciał z pewnego starego, nie związanego z SW forum. :P Zobaczymy, czy da się inaczej…

      Co do Executor-class Star Dreadnought, to jest to już co najmniej 6-letnia bajka. Znany i kochany Curtis Saxton, fanboy, który na każdy temat ma inne zdanie niż WEG, zdobył posłuch w LFL i przepchał pełno kontrowersyjnych pomysłów. Na mojej prelekcji był to chyba jedynie TIE Lander, mieszczący całą kompanie szturmową, czyli 160 wojaków + kadra oficerska…
      Zaczął mierzyć okręty linijką na telewizorze i różne głupoty w tego powychodziły. Lambdę, o innej wielkości w każdym ujęciu, jakoś przemilczał…
      Dodatkowo nie spodobała mu się systematyzacja klas okrętów by WEG, wiec przemycił własną, gdzie wszystko co ma ponad 2 km nie ma prawa nosić miana star destroyera i z automatu staje się star dreadnoughtem. Dopisek executor-class nie wiem czy przypadkiem nie ma być retconem rozróżniającym filmowego SSD (który niestety nie ma tych 8 km jakby nie patrzeć, choć to przemilczymy :P ) o 17,6 – 19 km, czy co tam teraz jest modne, długości od ośmiokilometrowców z EU. Najlepiej to olać, uznać cyferki WEGu za wyrocznię, a zachwianą skalę filmową traktować jako środek wyrazu, mający podkreślić potęgę Vadera. :D
      A ta 900 km DS2 przecząca wszelkiej logice?

      • Na szczęście Saxtona trochę hamuje dość cięty na jego pomysły Pablo Hidalgo, ale i tak… :(
        Na Wookiee jest dość długa i ze szczegółami opisana historia zmian długosci Executora, i nawet względnie obiektywnie (chociaż mimo, że jakoś od 1996 siedziałem w necie na stronach anglojęzycznych [bo polskich wtedy nie było], to jako zywo nie pamiętam „kontrowersji dotyczących dlugości” w tym okresie). Podobnego opisania historii zmian nazwy chyba nikt się nie podjął…
        Szczytem głupoty jest forsowanie nazwy ‚Executor-class’, bo komuś tam się pomyślało, że rzekomo wszystkie statki i okręty nazywa się od pierwszej jednostki klasy/typu. Chociażby takie eskortowce typu Flower i River… ups.
        Anyway, ręce precz od Executora. I inne części ciała też.

  6. Piszę tu, bo skończyła się dostępna głębokość zagnieżdżania…
    WEG (a konkretnie jeden artykuł newsowy rodem z Galactic Defense Review czy czegoś podobnego opublikowany w SWAJ) to w ogóle jedyne źródło wspominające o TIE/x2. Dla mnie logicznie jest on tożsamy z TIE/ad z karty Deciphera, bo ma tę samą historię: stworzony jako rozwinięcie /x1 i nie wdrozony do produkcji, ze względu na fakt, że TIE/x3 (Interceptor) oceniono jako bardziej ekonomiczny.

    O silnikach nic nie piszą. Statsów też nie ma, bo to tylko krótki artykuł napisany „in character”.

    A co spalił Decipher? Otóż stworzyli TIE/ad na podstawie wizualizacji z „TIE Fightera”, ale w historii umieścili go przed TIE Interceptorem…

    A jeszcze wracając do tego TIE Light Duty, o którym trochę rozmawialiśmy, to wczytałem się w opisy na stronie SWG i wyraźnie wynika z nich, że to jednak nie jest TIE Starfighter (poprzednik TIE/ln), tylko normalne TIE/ln po resursie albo innych ‚wypadkach losowych’. Chyba nie zasługuje na własny artykuł, najwyżej na wzmiankę w tekście o TIE/ln.
    Przy okazji na nowo zaatakowały mnie maszyny, które wyparłem do głębin podświadomości: TIE/x1 z dodatkowymi ‚wingletami’ oraz wersja ‚heavy’ X-winga z bulwami na końcach skrzydeł.

  7. Aha, o silnikach TIE/Ad „Far Orbit” pisze tylko, że maszyny te mają „some of the fastest sublight drives available to starfighters”. Ale liczba mnoga w odniesieniu do myśliwców sprawia, że nawet nie wiadomo, czy pojedynczy TIE/ad ma jeden czy więcej silników.

  8. FatBantha Says:

    Ech, no to mówcie co tam o tych TIEach było na konwencie. Gdzie te niesławne tabelki, gdzie najintymniejsze osobiste notatki z prelekcji?

    Admirał tu nawiązuje do czegoś, a ja nie wiem do czego. Chlip.

    • Stele Says:

      W sumie to wiele ciekawego nie było. Notatek raczej nie będzie, jako że Admirał pojawiał się rotacyjnie i uciekł na spotkanie z Bullochem, jak wszystkie nerdy z sali zresztą. Potem były już tylko rozważania z dzieciakami, czy logi które Zaarin uzyskał z experimentali wpłynęły jakoś na oprogramowanie dron z Dark empire i tak zleciało, aż sprzątaczki zaczęły mnie wyganiać, gdy tłumaczyłem wiernym dzieciakom jaka to zła jest wizja Dathomiry forsowana w TCW, apropo TIE Raptorów. :D

      Pdfik z prezentacją, jak obiecywałem http://www.megaupload.com/?d=DZNFLQJM Ot obrazek i rozbieżne statystyki do każdego modelu.

      A co do Saxtona, to to ten sam. Nie wiem, czy nadal forsuje swoją teorię. Chciałem ją sobie dokładnie przeanalizować, ale po stwierdzeniu, że Goraxy, wspomniane w Uczniu Ciemnej Strony, z pewnością głodowały podczas zimy nuklearnej, uzmysłowiły mi, że lepiej iść spać. :P

      • FatBantha Says:

        Dzięki i za to. Kliku fanonowych pozycji nie znałem. Dzięki też za przypomnienie TIE Bombera /ae – przepiękna maszyna, minimalizm w akcji. Genialny wybór ilustracji. Ten pierwszy, CG też – sam robiłeś czy skądś go wysępiłeś? Taki widok koi moją duszę. :) Na tapetę bym sobie to walnął, gdyby było w wyższej rozdzielczości.

        „Cześć, nazywam się Filip, mam 27 lat i też kocham TIE” (:P Nigdy nie wiesz, kto siedzi po drugiej stronie.)

        Też bardziej do mnie przemawia dziadek T.I.E. z modów z XWA, z tymi zakrzywionymi skrzydłami i nietypowo osadzonymi kolektorami słonecznymi. Aż się czuje jego prototypowość. Nieoptymalny brak wykorzystania pełnej powierzchni skrzydła robi klimat. A Admirał się uparł i wali w ludzi ortodoksem, w którym T.I.E. wygląda identycznie jak TIE/ln, poza kolorem, z tego co pamiętam.

        TIE – ot, kulka i trochę skrzydeł. Niby pomysł prosty, a proszę jaką w jego ramach można osiągnąć różnorodność. Co prawda, część z tych statków, zwłaszcza fanowskiej produkcji to czysta groteska (TIE Armageddon, TIE Cyclone, TIE Predator) – jak wygrać konkurs na rekordową ilość paneli w jednym myśliwcu, czyli rozwiązywanie problemów energetycznych wsi i miast z pomocą techniki militarnej, ale większość jest absolutnie genialna i wiarygodna przede wszystkim, nie pomijając w tym składaków.

        Za design TIE Ralph McQuarrie powinien dostąpić najwyższych zaszczytów dostępnych śmiertelnikom. Podobnie zresztą jak Burrt (chyba) za pracę ze słońmi i bezsilnikowo poruszającymi się po mokrym asfalcie samochodami. Razem zrobili coś niesamowitego.

        Ciekawe kiedy w realu np. w motoryzacji pojawi się taki SFS, który wypuści podobnie modułowe samochody, które łatwo będzie można przerabiać, tak czy owak, wedle własnego upodobania. Z kompami w zasadzie tak jest. TIE zatem to taka alegoria PCta.

        • Stele Says:

          Wszystkie grafiki są kradzione. Mój jedyny wkład to napisy na T-16 i doklejenie działek /x3. Swoją drogą niekiedy ciężko było coś znaleźć. Google prędzej wywala elementy Sluis w rodzaju ikon komentarzy, niż ciekawe obrazki. Z tym Vaderem na strusiu idealnie przyfarciłem. Liczyłem na coś w tym gatunku, a tu jeszcze z klocków lego dodatkowo.
          Mogę przysiąc, że kiedyś widziałem idealną grafikę T/D z projektorami tarcz, wyrzutniami rakiet, bardziej kanciastą owiewką i resztą pomijanych detali…

          Bombowiec /ae może i spełnia swoje założenia, czyli ma lepszą aerodynamikę, ale jest jeszcze łatwiejszym celem od wersji podstawowej. Coś za coś.

          Dziadek akurat pochodzi z EaW i tylko tam go widziałem. Ludzie od XWA wolą najwyraźniej doklejać kolejne panele, niż przekonwertować tego pięknisia, pasującego do prequeli.
          Szary jako środkowy TIE, to idiotyzm nie mały. Problemy z blueboxem, wymuszające inny odcień pancerza, nie oznaczają innego myśliwca od razu. Ten na Sluis przynajmniej jest chyba trochę przerobiony i ma te lufy bliżej, choć może to tylko moje chciejstwo.

          Skoro SFS to PCet, to co będzie Incomem? Czekamy na konsolę z symulatorem farmy i kierownicą od traktora jako kontrolerem. :P

          • Również przyłączam się do zachwytu nad grafikami, szczególnie tymi na stronach tytułowych :)
            Co do TIE starfightera na Sluis, to owszem, działka ma nieco bliżej siebie i nie jest to przypadek ;) Zauważ natomiast, FatBantho, że nie jest to T.I.E. (którego nie odważyłem się jeszcze opisać głównie z braku jakiejkolwiek licencjonowanej grafiki), ale TIE już bez kropek, czyli, zależnie od tego, jak liczyć, drugie albo trzecie wcielenie i pierwsza jednostka produkowana naprawdę masowo.
            Trzeba by kiedyś dokopać się w ogóle do informacji, czy TIE/fc, /rc itd. były tworzone na podstawie TIE, czy TIE/ln… Precyzyjnie nigdzie chyba tego jak do tej pory nie wyjaśniono.
            Natomiast ostatnio już na 100% Vanguard jest wersją rozwojową TIE/rc, nie jest z nim tożsamy. Tego mi trochę zabrakło w tej części prezentacji, na której (rotacyjnie) byłem obecny :)
            Kto to w ogóle wymyślił, żeby mając tyle godzin w ciągu dnia, trzy (w końcu aż trzy!) interesujące prezentacje ustawić o tej samej godzinie…? ;)

          • FatBantha Says:

            „Bombowiec /ae może i spełnia swoje założenia, czyli ma lepszą aerodynamikę, ale jest jeszcze łatwiejszym celem od wersji podstawowej. Coś za coś.”

            No ba! Ale jak to musi przewspaniale szybować w atmosferze! Szybombowiec.

            „Dziadek akurat pochodzi z EaW i tylko tam go widziałem. Ludzie od XWA wolą najwyraźniej doklejać kolejne panele, niż przekonwertować tego pięknisia, pasującego do prequeli.”

            Ja go widziałem u Darksabera: http://www.darksaber.pnma.co.uk/craftdsimperial1.html – jest jako Republic T.I.E. A nawet „siedziałem” w środku, bo sobie go doinstalowałem. W EaW z kolei ja nie grałem, bo obraziłem się na tę pozycję, gdy usłyszałem, że są tam jakieś dziwaczne, niekanoniczne (bądź kanon zmieniające) okręty.

            „Skoro SFS to PCet, to co będzie Incomem? Czekamy na konsolę z symulatorem farmy i kierownicą od traktora jako kontrolerem. :P”

            Wiadomo. Gdybym żył w odległej galaktyce, to na ichniejszym holo-onecie trollowałbym jakoś tak: „Incomowemu konsologłowiu z zapadłych, piaszczystych wiosek w binarnych układach gwiezdnych mówimy stanowcze nie! Może jeszcze wrócicie na dziecięce rowerki z doczepianymi kółkami, bo te prawdziwe zbyt trudno się prowadzą? Podpisano: Liannańczycy

            P.S. Pocałujcie Lady Santhe w jej nadobny tyłek i wąchajcie wyziewów z naszych bliźniaczych silników jonowych, ciule”. W sumie to nawet dobrze, że tam nie żyję, prawda?

            N\Loriel:

            „Co do TIE starfightera na Sluis, to owszem, działka ma nieco bliżej siebie i nie jest to przypadek ;) Zauważ natomiast, FatBantho, że nie jest to T.I.E. (którego nie odważyłem się jeszcze opisać głównie z braku jakiejkolwiek licencjonowanej grafiki), ale TIE już bez kropek, czyli, zależnie od tego, jak liczyć, drugie albo trzecie wcielenie i pierwsza jednostka produkowana naprawdę masowo.”

            A nie, to ja zwracam honor, w takim razie. Ewidentnie myślałem, że chodzi o tego z kropkami, a teraz sprawdzam i Ty tam go tylko wspomniałeś, jeśli jego masz na myśli, pisząc o prototypowym TIE (czemu bez kropek?).

            Tak czy owak, domagamy się T.I.E. z kropkami! Ale żeby nie był to /ln przemalowany w biedronkę, tylko faktyczne T.I.E. z kropkami we właściwym miejscu – nazwie. No.

            Podpisano:
            JESZCZE CIERPLIWI LIANNAŃCZYCY…

            ….
            ..
            P.S. Zapraszamy admirała na imprezy u nas w Bantha Traxx.

            http://starwars.wikia.com/wiki/Bantha_Traxx

            Jak widać, gdybym se żył w uniwersum SW, byłbym niewątpliwie mieszkańcem Lianny. Siedziba Sienaru, pluszowe banthy i słynne miejsce wydarzeń kulturalnych, takich jak k Gathering of the Herd (pogo!pogo!pogo! headbanging!). I po co się pchać na jakieś Coruscant, jak tu wszystko jest?

  9. FatBantha Says:

    Co do Saxtona: to ten sam Saxton, który pisał o Całopaleniu Endora? Ech, szkoda że tego do kanonu nie przeforsował. Te rebelianckie ścierwa… Ups. Hihi.

  10. Znowu piszę od początku, bo te poziomy zagnieżdżania na WordPressie są co najmniej uciążliwe…
    T.I.E. niestety różni się od prototypu TIE – ten ostatni wymyślili o ile pamiętam autorzy sourcebooka The Force Unleashed Campaign Guide i według nich miał on osłony itp. Tymczasem według dawniejszych wzmianek (choć trzeba by to zweryfikować krzyżowo) T.I.E. miał być słabszy od podstawowego TIE. Wynikałoby z tego, że TIE z początku przechodziły swoistą regresję – od Nimbusa, przez prototypy, do T.I.E., aby potem na nowo ewoluować – przez TIE/ln, Bombery i Interceptory rozmaite, aż po Advanced/Defender. To pierwsze zapewne w ramach cięcia kosztów i dążenia do maksymalnego odciążenia konstrukcji. To drugie – kiedy okazało się, że w starciach z cięższymi zabawkami rebelianckimi osłony i inne takie raczej by się jednak przydały.
    Bantha Traxx wymiata, było nawet jakieś opowiadanie tam osadzone, miało pójść w którymś z nie wydanych w końcu Adventure Journali… Poszukam…
    O, mam: http://www.myuselessknowledge.com/swfa/justbusiness.html

    • FatBantha Says:

      „Znowu piszę od początku, bo te poziomy zagnieżdżania na WordPressie są co najmniej uciążliwe…”

      I co gorsza, Bastion przypominają.

      „T.I.E. niestety różni się od prototypu TIE – ten ostatni wymyślili o ile pamiętam autorzy sourcebooka The Force Unleashed Campaign Guide i według nich miał on osłony itp. Tymczasem według dawniejszych wzmianek (choć trzeba by to zweryfikować krzyżowo) T.I.E. miał być słabszy od podstawowego TIE. Wynikałoby z tego, że TIE z początku przechodziły swoistą regresję – od Nimbusa, przez prototypy, do T.I.E., aby potem na nowo ewoluować – przez TIE/ln, Bombery i Interceptory rozmaite, aż po Advanced/Defender.”

      To niekoniecznie musiała być regresja. Nie znasz w końcu parametrów tych osłon czy hipernapędu. Być może były na tyle słabe i żarły mnóstwo energii, że lepiej było postawić na sam pancerz kadłuba i zwrotność. Zwrotność minimalizuje szanse na trafienie. A skoro statek nie jest narażony na trafienie, nie potrzeba się przed nim bronić osłonami.

      I tak bym to tłumaczył. Brakiem wydajnych generatorów, które obsłużyłyby wszystkie bajery takie jak podtrzymywanie życia, osłony i hipernapęd oraz niekompatybilnością tychże, bez utraty głównego atutu – zwrotności, jaką te myśliwce miały zapewnioną dzięki nieortodoksyjnej budowie silników. O problemach z tym hipernepędem wiemy zresztą z „TIE Fightera” (wątek Avengera i Habeen, którzy opracowali odpowiedni dla niego napęd nadprzestrzenny – nie zrobiło tego SFS!).

      Pewnie można było wyposażyć pierwsze TIEe w to wszystko, tylko było to nieopłacalne i niepraktyczne. Zresztą /ln i /sa otrzymały w końcu osłony, z tego co pamiętam, we flocie Zaarina. Ale było to już po wprowadzeniu do użytku Avengera. A to wskazywałoby, że problemu nie stanowiła ich konstrukcja, bo w końcu jakoś to wszystko w nich upchnięto, tylko brak odpowiednich części do nich.

      Inna kwestia: z czym miały konkurować TIE, nim pojawił się T-65? Z Y-Wingami? Z Z-95? Oba miały osłony, a od prostego /ln i tak dostawały po tyłku, że aż miło. Jeśli umiesz uniknąć czołowego starcia z rywalem, prześlizgując się przez jego przednią półsferę by wreszcie znaleźć się na jego tyłach, w zasadzie wygrałeś. Jeśli się już tam pojawisz, mając zwrotniejszą maszynę (i nie będąc strasznym gapą), nie ma szans by Ci jakkolwiek uciekł. Kłopotliwe były tylko podejścia do frachtowców z wieżyczkami, bądź czegokolwiek z tylnym strzelcem. Oprócz tego, przy odpowiedniej metodzie walki, nic nie stanowiło większego zagrożenia. Więc po co?

      Dla mnie rozwój linii TIE to jedna wielka licytacja na DPF (nie pamiętam już od czego to skrót, ale mierzą tym zwrotność statków). Porównajcie sobie jak przedstawiają się wartości kolejnych, modeli, zarówno imperialnych jak i rebelianckich statków. Przy TIEach to ZAWSZE był priorytet dla SFS. I całkiem słusznie, patrząc na Defendera, możemy powiedzieć. Czy potem jakikolwiek myśliwiec dorównał mu osiągami? I nie mówię tu o uzbrojeniu i opancerzeniu, a o prędkości i zwrotności właśnie. Było coś takiego? Chyba nie.

      Najpierw zwrotność, potem cała reszta. Jeśli cała reszta powoduje zbyt duże ubytki w zwrotności, trzeba z niej zrezygnować. Nasze myśliwce mają górować zwrotnością nad konkurencją – zawsze. Jedno założenie i to chyba takie, które najlepiej tłumaczy ten regres, o którym wspominasz.

      • Stele Says:

        „„Znowu piszę od początku, bo te poziomy zagnieżdżania na WordPressie są co najmniej uciążliwe…”
        I co gorsza, Bastion przypominają.”
        I co gorsza był to mój pomysł, żeby przy nich majstrować. Nie da się pójść w pełną bastionowość, czyli przywrócić nieskończoną ilość zagnieżdżeń, ograniczając tylko ilość wcięć?

        „To niekoniecznie musiała być regresja. Nie znasz w końcu parametrów tych osłon czy hipernapędu.”
        I tu wchodzą prequele ze swoim ARC-170 z wieżyczką ogonową i niezbyt drogim Nimbusem, tarcze posiadającym. Bleh. Cieszyła kogoś końcówka RotS z DS1 i clonewarsową flotą pilnującą konstrukcji?
        A bajery wczesnych TIE były marne, czego najlepszym dowodem jest /x1 – wypchana krowa, której musiano zamontować 2x więcej silników, żeby nie zostawała za skrzydłowymi. Dopiero przy /x2 coś pewnie ruszyło, skąd musi wynikać jego astronomiczna cena.
        W grach dodanie tarcz, rakiet czy gadżetów w rodzaju promienia ściągającego powinno ograniczać prędkość, a nie dodawać mocy reaktorowi…
        Zaarin, z tego co pamiętam, wystawił tylko jedną eskadrę TIE/ln z tarczami w pierwszym ataku na platformę R&D Defenderów i pół eskadry w pierwszym ataku na pierwotne leże Vorknkxsa. Czy koniecznie były to zmodyfikowane starocie, czy może wygrzebane z magazynów prototypy z prac nad TIE/ad?

        O /rc > Vanguard miałem wspomnieć. Nie wspomniałem? Niestety nie tylko o tym. Czasu mało, a nerdy wypominające takie braki ukryły się gdzieś na końcu.

        Ma ktoś uzasadnienie dla marności TIE z dziedzictwa? Zdają się na siłę odzwierciedlać stosunek z czasów GCW. Choćby taki Neutralizer i jego porównanie do o ponad sto lat starszego Scimitara…

  11. FatBantha Says:

    „I co gorsza był to mój pomysł, żeby przy nich majstrować. Nie da się pójść w pełną bastionowość, czyli przywrócić nieskończoną ilość zagnieżdżeń, ograniczając tylko ilość wcięć?”

    Do Incoma z takimi pomysłami! Wam nerfy pasać, a nie fora robić. Olewam drzewka. Moje komentarze wyglądają jak rozmowy z Bacą na Tlenie.

    Bo
    on
    ciągle
    pisze
    w
    kolumnach.
    Lubi
    wciskać
    enter,
    aby
    jego rozmówca
    wiedział,
    że on ciągle
    do niego mówi.
    I nie
    poszedł
    na obiad
    na przykład.

    Każdy rozsądny człowiek wie, że im coś niżej, tym nowsze. Na przykład chodnik w kopalni (pozdrowienia ze Ślunska). Każdy rozsądny człowiek wie także, kiedy się do niego zwracają inni rozsądni ludzie – dlatego też pisanie w drzewku dokładnie pod jego wypowiedzią, dobre jest dla ostatnich bęcwałów, którzy mają z tym kłopoty i de facto promuje takich, bo wprowadza dla nich preferencyjne warunki.

    Ponadto drzewko jest częstokroć problematyczne. Co bowiem, jeśli piszę „masówkę”, tj. zwracam się do kliku osób, odpowiadając na ich posty? Pod czyją wypowiedzią powinienem zamieścić swą replikę? Pod tegoż, do którego mam najwięcej do powiedzenia? Którego najbardziej lubię? Najstarszego? O najwyższej pozycji w towarzystwie? A może kobiety?

    Co mówi na ten temat savoir vivre drzewkowości? Co na to niezależni eksperci tacy jak Lord Sidious czy Bogusław Kaczyński?

    „I tu wchodzą prequele ze swoim ARC-170 z wieżyczką ogonową i niezbyt drogim Nimbusem, tarcze posiadającym. Bleh. Cieszyła kogoś końcówka RotS z DS1 i clonewarsową flotą pilnującą konstrukcji?”

    No więc szybka piłka. Czy ARC-170 był lepszy od takiego Headhuntera czy nie? Innymi słowy, czy wszyscy zanotowali regres i statki z NT ogólnie były lepsze od tych z OT czy nie? Nie żebym przejął się akurat tymi rozstrzygnięciami, bo ja prequeli w ogóle nie uznaję, ani zmianami w EU, jakie za sobą pociągają, ale może faktycznie po lucasowemu New Order był takim barbarzyństwem, że nawet broń, po obu stronach, uległa prymityzacji?

    „W grach dodanie tarcz, rakiet czy gadżetów w rodzaju promienia ściągającego powinno ograniczać prędkość, a nie dodawać mocy reaktorowi…”

    Można to rozstrzygnąć inaczej: zmodyfikowane bajerami statki mają po prostu też zmodyfikowane reaktory, które dostarczają więcej mocy tym bajerom. Stąd rzekomy wzrost mocy w reaktorze – ta moc jest tam od samego początku. Ponieważ wszystko można przerzucić na silniki, to TIE/ln wyposażonego w osłony, tractor beam, etc, można rozpędzić bardziej niż bez modyfikacji. Pytanie tylko czy standardowe silniki są w stanie znieść pracę z takimi obciążeniami czy też powinny być wybajerowane. Tutaj raczej mamy efekt domina.

    W zasadzie to najfajniej by mieć zwykłego /ln z podzespołami z Defendera. Taki subtelny tuning a’la Pan Samochodzik, w sam raz dla ludzi, którzy chcą zachować pozory. W każdym razie na statek kurierski w sam raz.

    „Zaarin, z tego co pamiętam, wystawił tylko jedną eskadrę TIE/ln z tarczami w pierwszym ataku na platformę R&D Defenderów i pół eskadry w pierwszym ataku na pierwotne leże Vorknkxsa. Czy koniecznie były to zmodyfikowane starocie, czy może wygrzebane z magazynów prototypy z prac nad TIE/ad?”

    Wygrzebane z magazynów prototypy równie dobrze mogły się niczym nie różnić od zmodyfikowanych staroci. Na SV jest przecież też Super /ln od znudzonych naukowców z Laboratorium Otchłani, którzy nie zamówili u SFS egzemplarzy „przeznaczonymi specjalnie do przeróbek”, tylko modyfikowali to, co było oryginalnie zupełnie seryjne. I też mogli nazwać swoje dzieło prototypem. A osłony miał.

    Acha, czy Jaina w „Spadkobiercach Mocy” dostała hipernapęd od tatusia z Habeen, że chciała go w tego qorlowskiego /ln-a wcisnąć? Czy może jako zdolne dziecię Mocy interesujące się mechaniką, chciała zamontować hipernapęd z zupełnie innej jednostki, może na zasadzie holowanego sonaru, ciągnącego się na kabelku za statkiem? I jak do cholery, chciała skłonić komputer pokładowy ze statku, który nigdy nie był przystosowany do podróży nadprzestrzennych, do liczenia tych wszystkich tras. Czy może tu znowu jakieś Moce Jedi wkraczały i to one miały zabezpieczać przed wlatywaniem w gwiazdy czy inne atrakcje.

    Z tego co pamiętam, to była to pozostałość jakiegoś rozbitego promu. Jeśli takiego sienarowskiego, to mogłoby nawet pasować, ale jeśli z takiej Lambdy, to opcja holowania hipernapędu na kabelku albo w przyczepce-koszu motocyklowym wchodzi coraz bardziej w grę.

    – Jaina!
    – Co?
    – Hipernapęd Ci się ciągnie!
    – A Tobie się kółka kręcą!

    To mnie nurtuje, bo przecież Luke też mógł użyć Mocy i jechać na ręcznym w tej nadprzestrzeni, nie natykając się na żadnego niecnego Interdictora, nie? No przecież Moc jest taka super, że ffffszystko można.

    A my tam wiemy swoje…

  12. FatBantha Says:

    Poza tym zaraz, zaraz, zaraz…. Coś się nie zgadza.

    W dziadku T.I.E. z kropkami.

    1. N’Loriel pisze, że go nie wrzucił, bo nie ma licencjonowanej grafiki.
    2. Stele pisze, że T.I.E. z kropkami zna z EaW.

    3. Ten skrót oznacza Empire at War, z tego co kojarzę.
    4. Empire at War nie jest fanowską produkcją, a LucasArtsu.
    5. Skoro tak, to siłą rzeczy jest licencjonowane.
    ——————————————————–

    Co więc szkodzi machnąć screena? Oficjalne źródło jest.

    Chyba, że znowu dziadek T.I.E. z kropkami pojawia się tam jako fanowski mod. Niech mi ktoś to wytłumaczy.

    • Stele Says:

      Widziałem go w EaW, tak samo jak Ty w XWA. Potęga modyfikacji. ;) Oficjalnej grafiki jak nie było, tak nie ma. W podstawowym EaW są tylko „jakieś dziwaczne, niekanoniczne (bądź kanon zmieniające) okręty”. Niestety tej grze nic nie pomoże. Silnik daje za mało możliwości, a implementacja statystyk WEG, kończy się całkowitą niegrywalnością.

  13. FatBantha Says:

    No tak…

    http://www.sluisvan.net/salon – A do salonu nie można fanonowych statków wepchnąć, Admirale? Musi być znany konkretny autor projektu, który zgłasza się do SV?

    Bo jeśli to nie jest wymagane, to tam już można byłoby wepchnąć T.I.E. z kropkami czy latawcowe /ae, prawda?

  14. W kwestii statystyk myśliwców z różnych epok – to może być tak, że statsy są odpowiednio skalowane, tj. zwrotność X w czasach Bardzo Starej Republiki oznacza dużo mniej, niż to samo za Imperium, a to z kolei – mniej, niż 100 lat później… Trochę tak, jak z hipernapędem. Gorzej, kiedy jednostki z różnych epok z jakiejś przyczyny się spotykają – i wtedy nie wiadomo, która ile może…

    Co do salonu, to na razie trzymam tam albo własne produkcje, albo naszych rodaków. Co za radość z publikowania czegoś, co już i tak można znaleźć na dziesiątkach innych stron? A tak, to np. o tę serię „koreliańskich” frachtowców już się i Rosjanie dopytywali, i USAńczycy… Bo „się rozeszło”, a źródło jest tu, w naszym pięknym kraju :)

    Co do „Spadkobierców Mocy” – czy to nie tam TIE zmieścił się w 5-metrowej szczelinie między drzewem a krawędzią planetarnej tarczy ochronnej? Może to był TIE/składak…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: