Opisy na Sluis i marudzenie o książkach

Dwa nowe opisy na Sluis Van: SW Galaxies dostarczyło nam statku górniczego Incom Y-8, The Old Republic natomiast – transportowca szturmowego BT-7 Thunderclap. Inspiracje w warstwie wizualnej są dość oczywiste… W przypadku tej drugiej jednostki nieodparcie nasuwa się pytanie: czy rzeczywiście wszyscy producenci statków kosmicznych w Galaktyce nosili kiedyś B-winga w tornistrze?

Z innych newsów – przeczytałem The Force Unleashed II oraz Revana.

Pierwsza z tych książek nawet dała się sympatycznie czytać, mimo, że jest silnie oparta na grze komputerowej. TFU 1 czytało się miejscami ciężko, jak sprawozdanie z przechodzenia kolejnych poziomów… W dwójce jest dużo lepiej, choć nadal nie idealnie (przy czym za ideał z braku innych przykładów trzeba uznać Dark Forces).

Na plus zalicza się autorowi zapoznanie się z budową i rozkładem wnętrz fregaty Nebulon, dzięki czemu nawet fanatyk statków kosmicznych (są tu tacy?) nie będzie zgrzytał zębami podczas lektury.

Szkoda tylko, że zabrakło odwagi, żeby nie dodawać do książki epilogu…

Gorzej z Revanem, może z powodu zbyt dużych oczekiwań. Spodziewałem się kontynuacji fabuł z KOTORów napisanej z podobnym do nich rozmachem, obawiając się tylko trochę, że kniga będzie równocześnie przygrywką do The Old Republic. Niestety, obawy spełniły się bardziej, niż sobie to wyobrażałem. The Old Republic: Revan to czytadło rzucone jako podpałka pod TORa, którego nie ratuje ani łatanie dziur spomiędzy KOTORa a KOTORa 2, ani kilka smaczków dla miłośników epoki, ani tym bardziej oraz trochę głupawych anagramów i gry z łacińskimi imionami oraz nazwami… Niby fabuła jest, niby nawet wciągająca, niby sprawdzeni bohaterowie… Ale to jakoś nie to. Zakończenie niby zaskakujące, ale tylko wtedy, kiedy ktoś ostatnie dwa lata spędził w ciemnej piwnicy bez kontaktu ze światem zewnętrznym i jakoś nie zauważył przeciekających przez klapę w suficie newsów o TORze. W przeciwnym razie wszystko można sobie aproksymować i tylko zastanawiać się, na ile autorowi starczy bezczelności. No i znowu niby na trochę starczyło, ale nie do końca.

Oczywiście główny zły znowu jest jeszcze bardziej zły, niż ktokolwiek do tej pory. Niebawem chyba w poszukiwaniu zagrożeń dla Galaktyki będzie trzeba sięgnąć po, czy ja wiem, rozumną istotę z antymaterii o rozmiarach układu lokalnego?

Na to, że mamy „złych-dobrych” Sithów, narzekał już wiele nie będę, bo taka konwencja jest konieczna, żeby w miarę duża ilość ludzi grała tą frakcją w nadchodzącej gierce…

Rozczarowany-m.

Odpowiedzi: 13 to “Opisy na Sluis i marudzenie o książkach”

  1. byq Says:

    a w opisie chyba wkradł sie blad: y8, incom czy cec?

    • Sam już nie wiem… Nie trzeba było pisać tekstu w stanie silnego niewyspania.
      Wygląda jak Raptor, używa go m.in. CEC; Wookiee pisze, że jest produkcji CEC, ale nigdzie nie znalazłem tego na piśmie…

      • byq Says:

        ja bym zostal przy incomie :) chyba wookie podaje tak samo. A co admiral na propozycje zeby troche naruszyc the clone wars? jest troche nowych bajerow, nawet w miare z opisami.

        • Stele Says:

          Niektóre mają nawet wymiary kadłuba, czego u WotC czasami brakuje. :D

          • Masz na myśli dane z CW: Incredible Vehicles? W jakichś 75% kłócą się one z dotychczasowymi źródłami – zgodność zauważyłem w jakichś trzech przypadkach, a w paru zaledwie długość faktycznie pojawia się po raz pierwszy (tylko czy w nią wierzyć? ;) )

          • Stele Says:

            Tej książeczki na oczy nie widziałem. Mówię wyłącznie o obrazkach koncepcyjnych publikowanych przy opisach odcinków na oficjalnej. Cały umbariański złom ma pełne rzuty, wymiary gabarytowe i opisy gadżetów prawie jak w przekrojach. Wymiary też się zgadzać muszą, jako że na ich podstawie tworzono modele do serialu.

          • Stele Says:

            No i książeczkę obejrzałem. Wymiary istotnie są spod ogona banthy wzięte. Całość jednak prezentuje się całkiem fajnie. Na pierwszy rzut oka mniej tam głupot, niż choćby w NEGtV&V. No i gdzie indziej dostaniemy dane statku-kury, czy przekrój barki złomiarskiej?

  2. Stele Says:

    „lepszą dystrybucję ognia w locie” Yep, też chciałbym mieć każde działo przymocowane na sztywno o kilkadziesiąt metrów od poprzedniego. Celność jak z armaty. :D

    A co do TFU, jeśli DarK Forces jest ideałem, to od TFU trzymam się z dala. O ile „Soldier ftE” był nawet fajny, to „Rebel Agent” wypada tragicznie i długo będę się zbierał do lektury „Jedi Knighta”.

    • Ja nie jestem w stanie zapamiętać, która część przygód Katarna znalazła się w którym tomie. Rebel Agent to chyba początek fabuły gry Jedi Knight, do scen na Sulonie?
      To, co mi się w tej serii podoba, to fakt, że autor nie trzyma się na upartego linii fabularnej z gier. Dodaje nowe wątki (całe Ruusan!) a tam, gdzie coś mu nie pasowało, to nawet i dość mocno potrafi zmienić fabułę.
      W sumie nigdy nie szukałem, ale może jest jakiś mod/level pozwalający zagrać we wczesne przygody Katarna na asteroidzie?

      • Stele Says:

        „Soldier” kończy się idealnie odwzorowaną Danutą, z własnymi dodatkami w postaci człowieka wewnątrz.
        „Agent” to retrospekcje Morgana na Ruusan, pojmanie Rhana i JK1 od Nar Shaddaa po Gwiazdę Sulonu. O ile nowe wątki są całkiem dobre, pomijając ilustratorów, ucinających nogi Mawowi przed spotkaniem z Rahnem, to same przygody Kyle’a są złe i zdania nie zmienię. Wyraźnie widać, że autor opiera się wyłącznie na cutscenkach, łącząc je własnymi wyobrażeniami o tym, co mogło być pomiędzy. Można streszczać poziomy, bo i kto chce czytać o przestawianiu przełączników i strzelaniu do zbójów, ale poco je negować, gdy nie ma się lepszego pomysłu? Jednym rozsądnym wytłumaczeniem jest dla mnie nieznajomość gry. Zresztą cutscenki też wypadają słabo. Walki z mrocznymi Jedi są krótkie, suche i pozbawione nawet wprowadzań ducha Rahna, a i czasami mają zmienioną wymowę (Yun…). Profanacja najlepszej części JK i tyle.

        Co do moda, to natknąłem się kiedyś na alternatywną historię spotkania Kyle’a z Jan pod MotS, ale można poszukać i asteroidy. Choć czy przy tym AI byłoby to coś ciekawego?

  3. Fakt, „misja na Danucie” w obszarze pokrywającym się z grą wprost powala wiernością detali – z dokładnością do tego, który przeciwnik gdzie stoi i gdzie można znaleźć dodatkowe magazynki.
    Na szczęście wcześniej jest cała „kariera” Kyle’a od asteroidy, przez paradę i liniowiec kosmiczny aż po podchody w mieście na Danucie – rola Jan jest tu moim zdaniem dużo lepsza, niż tylko pełnienie roli tła jak w grze.

    Moim zdaniem dlatego właśnie dwie następne książki wychodzą dużo lepiej, bo nie usiłują podążać bez przerwy za levelami z gry. O dodatkowym wątku z Ruusan i historią Rahna już wspomniałem, a dodatkowo miłe jest np. to, że na Nar Shaddaa Kyle’owi nieźle się dostaje i muszą go mocno łatać… Czegoś takiego w grze nie bywa.
    No i kolejna część podchodów z Jan w momencie, kiedy trzymają go w zbiorniku i krótko po.
    Kolejny plus – demolka stacji benzynowej, dodaje kolorytu.
    Za to jednoosobowy szturm na fortecę imperialną połączony z niszczeniem AT-ST itp. na szczęście zostaje pominięty… W ogóle Kyle jest bardziej „ludzki” w książce, niż to wychodzi w grze – coś, co w TFU nie było raczej możliwe do przeprowadzenia ;)

    Różnic z Yunem akurat nie pamiętam…

    Moim zdaniem właśnie dobrze, że levele nie są dokładnie przekładane na fabułę książki, bo to zupełnie inne medium. Jeśli ktoś chce opisu wszystkich poziomów, to może sobie zagrać, albo przeczytać jakiegoś strategy guide’a, albo walkthrough u Traila. Książka ma mieć odpowiednio (inaczej) skonstruowaną fabułę i się dobrze czytać.

    (Chyba zaczynam coraz bardziej zmierzać w kierunku „luźnego podejścia do kanonu” – niebawem stanę się fanem The Clone Wars).

    • Stele Says:

      „Nar Shaddaa Kyle’owi nieźle się dostaje” W grze też oberwał laserem TIE/sa, tylko miał przemilczaną w grze tarczę. ;) Lustracja u rebeliantów może i fajna, ale zgrzyta z ustawieniem akcji po Endorze, a powtórzona historia drednota już nie śmieszy.

      „demolka stacji benzynowej” No z tym poziomem to istotnie coś trzeba było zrobić, bo zagadki logiczne niezbyt dają się przełożyć w powieść przygodową.

      „jednoosobowy szturm na fortecę imperialną połączony z niszczeniem AT-ST” Niszczyłeś AT-ST w tym poziomie? Przecież do nich nie trzeba było się nawet zbliżać. Kyle jest już wtedy początkującym Jedi. Mógł się zakraść do cytadeli bez problemu, a we wnętrzu były już szyby wentylacyjne. Dostaliśmy to zresztą przy jego podejściu do Barons Hed, gdzie wszedł główną bramą, zamiast wodociągiem. Przy ucieczce pominięto też potencjalnie interesujący motyw z bombowcami na dachu, gdzie Jan mogłaby się popisać.

      Z Yunem może trochę przesadziłem. W grze rzeczywiście Kyle dość długo się zastanawia co z nim zrobić i gdy tego łapie promień ściągający, dalej tempo stoi. Z pewnością jednak nie wyłącza miecza i Rhan nie chwali go za okazaną litość. Pewnie to kwestia interpretacji, ale wolę Kyla jako mściciela, niż wielkiego dobrotliwego, co to chce duszki uwalniać.

      Oczywiście rozumiem konieczność zmiany budowy między grą i książką, ale według mnie dałoby się sagę Katarna napisać znacznie lepiej, rozbudowując bohatera (czy tu w wątkach growych coś takiego występuje?) i nie negując całych poziomów, a jedynie przemilczając dłużyzny.

  4. ven Says:

    Chciałbym napisać coś konstruktywnego, ale jedyne na co mnie w tej chwili stać to… ku*wa, co się dzieje, gdzie jest Admirał i jakaś aktualizacja?! Od połowy grudnia nic, zupełnie jakby całe Sluis grało w Skyrima! xP

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: