Zaprenumeruj sobie Falcona, czyli Sokół Millennium od deAgostini

W miniony weekend do stoczni Sluis Van zawitał na badania techniczne bardzo nietypowy gość. Z początku wyglądał na kupę złomu i nikt nie chciał podbić mu pieczątki, jednak po dokładniejszym przyjrzeniu się wnętrzu okazało się, że być może statek ten jest w stanie zrobić trasę na Kessel nawet w 12 parseków… Zaokrąglając w dół, oczywiście.
Okazało się, że mamy do czynienia z Sokołem Millennium ze stajni de Agostini – a dokładniej z trzema pierwszymi numerami tej gazetki, którą można zamówić w prenumeracie.

Co to w ogóle jest?

Cała kolekcja ma nam pozwolić na zmontowanie modelu Sokoła w skali 1:43, czyli mierzącego nieco ponad 80 cm długości (fani z inklinacjami technicznymi oczywiście zdążyli właśnie pomnożyć 0,8 przez 43 i zorientować się, że jest to zgodne z rozmiarami frachtowca przeliczonymi na nowo kilka lat temu). W pakiecie startowym dostaniemy zresztą plakat z planem, który pozwoli nam zorientować się, co to tak naprawdę oznacza i ile powinniśmy zarezerwować miejsca w naszym domowym hangarze.
Będzie spory. Klocki LEGO nie wchodzą w skład zestawu.
Sokół Millennium będzie zbudowany głównie z tworzywa i metalu, ma być dodatkowo podświetlany od wewnątrz (silniki, kokpit, reflektory) a w opcji będzie można dokupić do niego ścienny wieszak z wysięgnikiem, podobny trochę do tych, na których niektórzy wieszają holowizory. Niektóre drobniejsze detale w rodzaju ścian i konsoli kokpitu czy planszy do dejarika przygotowano w formie naklejek samoprzylepnych. Całość rozdzielono na „około” 100 numerów, z których każdy składa się z gazetki mieszczącej m.in. instrukcje montażu oraz z pakietu części. Gazetki dostarczane są porcjami: przesyłka startowa to trzy gazetki  (w promocyjnej cenie 40 złotych), przesyłka druga to dwa zeszyty, a poczynając od trzeciej powinniśmy dostawać co miesiąc po 4 numery, płacąc za nie 160 złotych. Jest to zresztą dość jasno rozrysowane na stronie zachęcającej do prenumeraty. Dodatkowo po drodze mają pojawić się segregatory do przechowywania gazetek oraz trochę innych gadżetów – my nie dostaliśmy z pierwszą przesyłką zapowiadanego plakatu Noriyoshiego Ohrai, ale być może dlatego, że mówimy tu o egzemplarzu recenzenckim.

Jak to się montuje?

Dostajemy więc pakiet części, instrukcję montażu i… do dzieła. Poziom wykonania, oceniając na podstawie trzech pierwszych numerów, jest bardzo przyzwoity. Elementy pasują do siebie niemal idealnie, jedynie przy montażu koreliańskiego zestawu AG-2G nasi technicy zauważyli niewielkie rozejście się dwóch połówek formy, które zaowocowało nadlewką przy trzonie działek. Nie jest to jednak coś, co by specjalnie kłuło w oczy.
Do montażu będzie nam potrzebny hydroklucz krzyżakowy, na szczęście dostajemy taki w pakiecie nr 2. W niektórych sytuacjach konieczny będzie też klej w rodzaju kropelki czy innego UHU – w ten musimy się już zaopatrzyć samodzielnie. Trzeba będzie trochę pokleić, trochę przykręcić, trochę po prostu poskładać – wszystko jest bardzo ładnie pokazane na instrukcjach montażu i raczej nie powinno sprawiać problemów osobom o średnich zdolnościach manualnych (wiek 14+ zadeklarowany na okładce wydaje się sensowny). Przyklejanie naklejek nie jest trudniejsze od zaaplikowania folii ochronnej na typowym komunikatorze osobistym, a wkręcanie śrubek to wyzwanie na miarę zmontowania niedużego regału z IKEI. Ekipie średnio wykwalifikowanych techników w stoczniach Sluis Van (musieliśmy ich podnająć od konkurencji, bo przecież u nas pracują tylko wysoko wykwalifikowani!) montaż elementów dostarczonych w pakiecie startowym zajął około półtorej godziny i dostarczył naprawdę dużo radości!

Co się montuje?

W pierwszych trzech zeszytach dostajemy wnętrze kokpitu, jedno z poczwórnych działek, stół do dejarika oraz kilka elementów kadłuba i ramy nośnej. Jest to dobrane tak, żeby dało się już to i owo zmontować, a równocześnie widać, że na skompletowanie całości będzie trzeba trochę poczekać. Dzieląc zapowiadaną liczbę zeszytów przez częstotliwość ich przysyłania planowaną przez De Agostini wychodzi nam, że cały Falcon będzie powstawał przez dwa lata, dostarczając około dwóch godzin rozrywki miesięcznie – nie licząc oczywiście lektury gazetki.

A co w gazetce?

A w gazetce, poza bardzo dobrze zilustrowaną instrukcją montażu, dostaniemy też trochę artykułów ogólnych i trochę specjalistycznych. Te pierwsze to np. krótki artykuł o myśliwcu X-wing czy o planecie Tatooine – pisane przeważnie w oparciu o źródła ze „starego kanonu” i to czasem nawet dość mało znane. Pojawia się bowiem na przykład kolega Salmakk – fathiera z rzędem temu, kto z marszu zidentyfikuje jego gatunek i profesję bez zaglądania do Wookeepedii (lub CUSWE). Artykuły bardziej szczegółowe dotyczą samego Sokoła i są one dużo bardziej satysfakcjonujące. Można dowiedzieć się sporo o procesie konstruowania modeli do filmów i ich wykorzystaniu, i nie są to informacje leżące zazwyczaj na ulicy. Jest tu też opis historii i konstrukcji samego frachtowca kosmicznego z Odległej Galaktyki – ten też obfituje w detale, chociaż nie zaskoczą one kogoś, kto z uwagą przeczytał chociażby manual Haynesa. Dla odrobinę mniej zajadłych fanów będą jednak z pewnością interesujące. Trochę niestety trzeba się przyczepić do warstwy redakcyjnej. Treść artykułów. Ona jest poszarpana. Czasem znacznie. Trudno się czyta. Zdania czasem są krótkie. Składnia bardziej anglosaska. Niezręczności językowe się pojawiają czasem. I także litrówki. Oraz uparcie pojawia się przymiotnik „tylni„. They also forgot to translate one photo description into Polish. Generalnie tragedii nie ma (bywały rzeczy przetłumaczone/zredagowane dużo gorzej), ale jest to zdecydowanie obszar do poprawy. Nie znaleźliśmy natomiast błędów merytorycznych, prawdopodobnie dzięki temu, że – jak wynika ze stopki – teksty konsultował Jacek Drewnowski.

Pora podsumować

No właśnie, warto się za to brać za tego Sokoła, czy nie warto?

Zalety:

  • Montaż to naprawdę niezły fun! I satysfakcja.
  • Nie za łatwe, nie za trudne, dobra instrukcja.
  • Spoko jakość.
  • Można się poczuć jak pracownik Corellian Engineering Corporation.
  • Można się poczuć jak jeden z braci Kuleszów czy inny wystawca na StarForce.
  • W gazetkach fajne ciekawostki na temat modelu i produkcji filmu.
  • Sporo informacji o Sokole i przyległościach dla nieco większych casuali.

Wady:

  • Cena (obliczenie całkowitej ceny pozostawiamy jako pouczające ćwiczenie dla Czytelnika).
  • Brak pewności co do wydania wszystkich numerów – w przypadku problemów może się okazać konieczne np. sprowadzanie brakujących części z zagranicy.
  • Pewne usterki w warstwie edytorskiej tekstów.
Jeżeli kogoś stać na taką przygodę pod względem finansowym i miejsca do przechowywania tej sporej zabawki, to ma szansę na niezłą zabawę, relaks, zacieśnienie więzi rodzinnych, wczucie się w sluisjańczyka czy co tam jeszcze by chciał. Wielki Admirał byłby zainteresowany.
Wielki Admirał Thrawn z isalmirem na ramieniu w drzwiach do kokpitu Sokoła Millennium
Egzemplarz recenzencki (trzy pierwsze zeszyty) Sokoła Millennium dostaliśmy za darmo od De Agostini, wszystkie wrażenia i opinie są jednak całkowicie nasze własne. sokol_millennium_wszystko Oczywiście zajrzyjcie też do naszych opisów YT-1300 oraz Millennium Falcona :)  
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s