Archive for the Caveat emptor Category

Niespodzianki w umowie z T-Mobile

Posted in Caveat emptor with tags , , on 05/08/2011 by NLoriel

Przenieśliśmy telefon Pani Admirałowej z wariantu na kartę na abonament w T-Mobile. Przez chwilę było spokojnie, ale oto w środku urlopu przychodzi informacja od operatora, że aktywowano bezpłatną (przez 7 dni) usługę SMS „dowcip dnia” i żeby z niej zrezygnować, należy wysłać SMSa na numer taki to a taki (darmowy).

Znając rozmaite chwyty naszych wspaniałych operatorów telefonii komórkowej i podmiotów zatrudnionych przez nich do prowadzenia „konkursów” SMSowych (tych, za które UOKiK regularnie wlepia im kary), których nie można nazwać inaczej jak naciągactwem, i to, że z reguły tam również w SMSach widnieją zapewnienia o ich „darmowości” (ale już nie o darmowości udziału w konkursie), postanowiliśmy przeczekać i rozwiązać sprawę mailowo. W międzyczasie  na komórkę zaczęło przychodzić dodatkowo coś udającego gazetę w formacie MMS.

Mail wysłany do operatora przez trzy dni pozostawał bez odpowiedzi, przyszedł natomiast SMS z informacją, że darmowy okres subskrypcji już się skończył i od teraz będą naliczane opłaty. Pan Admirał był już w domu, usiadł więc nad spisaną maczkiem liczącą zaledwie trzy strony A4 umową i faktycznie, gdzieś pod koniec, między informacjami o szczególnych przypadkach roamingu a kaucjami i karami umownymi znalazł w niej akapit o włączeniu „w przeciągu 30 dni” wspomnianych usług… Darmowe SMSy zostały po takiej „autoryzacji” wysłane i problem spamu zniknął. Niby sprawa oczywista, należało czytać, co się podpisuje. Formalnie T-Mobile jest OK.

Ale niesmak pozostał.

Bo:

  1. Brak było informacji od dealera przy podpisywaniu umowy o takiej niespodziance w jej treści.
  2. Dziwnym trafem trzecia strona umowy została bardzo słabo wydrukowana, a tekst o „bonusowych” usługach był zaszyty nie między opisami innych usług, ale pod jej koniec, wśród informacji zupełnie ich nie dotyczących.
  3. Nieszczęsna „Gazeta SMS” przychodziła faktycznie przez 3 dni, a nie opisane w umowie 7, zanim pojawiła się wiadomość o rozpoczęciu naliczania opłat.
  4. Wiadomości były dobierane zupełnie nie pod target, a większością „dowcipów dnia” można by się pochlastać lepiej, niż czerstwym sucharem.

Jaki z tego morał?

Trzeba dokładnie czytać wszystko od deski do deski, nawet jeśli do tej pory kontrahent zachowywał się zupełnie w porządku. Do tej pory traktowaliśmy naszego operatora (Era, później T-Mobile) jako podmiot raczej zaufany, nie usiłujący wywijać brzydkich numerów. Jedna wpadka przy zmianie łącza internetowego poszła w niepamięć, jako wypadek przy pracy. To już się skończyło.

T-Mobile całkowicie straciło moje zaufanie (gratulacje, „markieterzy” od zwiększania sprzedaży), a ja straciłem dużo czasu i w przyszłości stracę jeszcze więcej na dokładne czytanie wszystkich papierków, załączników i regulaminów i sprawdzanie, czy gdzieś tam przypadkiem nie zapisuję operatorowi mojej nerki.

Lajf is brutal. Caveat emptor.

Inni też zauważyli ten problem.
A obrazek stockowy stąd: http://dvice.com/archives/2010/07/4-million-fake.php
Reklamy

O regresji, czyli Microsoft a wielki krok naprzód

Posted in Caveat emptor, Komputerowo with tags , , , , , on 22/06/2011 by NLoriel

Produkty Microsoftu są, jakie są: jedne lepsze, drugie gorsze. Ale za dwie rzeczy mam ochotę tę firmę rozszarpać. Obie związane z ogólnie pojętą użytecznością, czy raczej – antyużytecznością.

1. Przełącznik trybu zasilania w Windows 7.

Z racji pracy dość często potrzebuję żonglować trybem zasilania notebooka w prosty sposób – na biurku, z podłączonym zasilaniem muszę mieć ‚high performance’, podczas gdy w podróży albo na spotkaniu konieczny jest ‚power saver’. ‚Balanced’ nie używam praktycznie nigdy.

W windows Vista nie było z tym problemu – klik na ikonie bateryjki na pasu zadań, klik na odpowiednim planie zasilania i już.

Ale w Win 7 moduł ten „poprawiono”. Czytaj dalej

Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi?

Posted in Caveat emptor, Polonaise, Terra Cognita with tags , , on 07/01/2011 by NLoriel

Duże muzeum w centrum Warszawy:

„Szanowni Goście! Informujemy, że za rzeczy pozostawione w szatni Muzeum nie ponosi odpowiedzialności.”

Równocześnie do środka nie wolno wnieść np. torby z notebookiem…

Duże muzeum w centrum Berlina:

„Szanowni Goście. Informujemy, że rzeczy pozostawione w szatni ubezpieczone są do kwoty 3000 euro.”

Znajdź dwie różnice…

Saga trwa: empik.com po raz trzeci

Posted in Caveat emptor with tags , , , , on 23/12/2010 by NLoriel

Śmierć frajerom.

W poprzednich odcinkach:

A dzisiaj dwa kolejne:

Odcinek 3: Uznana reklamacja

Tu muszę przyznać, że empik.com mile mnie zaskoczył, choć w zasadzie jedyne, co zrobił, to zachował się poprawnie. Spodziewałem się, że odesłanie wadliwego produktu to tylko początek dłuższej przeprawy, szczególnie w związku z okresem przedświątecznym, w którym wszelka logistyka musi pracować na najwyższych obrotach… A tymczasem w czasie krótszym niż 14 dni od wysłania reklamacji, na moje konto wróciły pieniądze za płytę. Oraz zwrot wnioskowanych kosztów przesyłki w wysokości 4.10 PLN (zgodnie z rachunkiem). Następnym razem dorzucę też rachunek za kopertę, choć następnego razu pewnie raczej nie będzie…

I to byłby koniec historii, gdyby nie to, że jednak nadal chciałem kupić ten prezent. Tak więc zapraszam do…

Odcinka 4: W empikotka i myszkę

Za pierwszym razem płytę zamówiłem w promocji, za drugim razem już nie, więc cena wyszła o jakieś 20% wyższa. Jak już jednak wspomniałem, byłem dość zawzięty. Tym razem zamówiłem oczywiście z odbiorem w salonie. Dziś poszedłem odebrać płytę…

… oczywiście poprosiłem panią w punkcie odbioru o rozpakowanie przesyłki na miejscu…

… i?

Tak jest. Po pomachaniu pudełkiem ze środka dobiegł mnie dobrze już znany grzechot. Przysłali dokładnie ten sam egzemplarz płyty.

Nic to, że została zwrócona i sami uznali, że zasadnie. Jeden odesłał, to może drugi jeleń kupi? Niezła komedia. Albo tragedia. Albo sam już nie wiem co.

Wesołych Świąt!

Reklamacja w empik.com – ciąg dalszy historii…

Posted in Caveat emptor with tags on 16/12/2010 by NLoriel

Nie tak dawno dostałem z empiku grzechotkę zamiast płyty. Sieć ma dość dużą liczbę placówek w pobliskiej wsi, planowałem więc przy tzw. okazji zgłosić reklamację w jednej z nich. Niestety, jak się okazuje, w sklepie można reklamować jedynie przesyłki tam odebrane. Jeśli zamówiłeś kuriera, musisz paczkę odesłać.

No cóż, jest to zgodne z prawem, choć uciążliwe.

Uroboros

Zgodnie z prawem empik obiecuje w przypadku uznania reklamacji pokrycie kosztów przesyłki zwrotnej… Pod warunkiem załączenia odpowiedniego wniosku i udokumentowania tychże kosztów odpowiednim kwitem. Co w zasadzie sprowadza się do tego, że dowód nadania przesyłki trzeba wysłać tą właśnie przesyłką.

Kiedyś już miałem podobnie – pewien administrator wysłał mi hasło do VPN pozwalające na dostęp do skrzynki mailowej… na tegoż zabezpieczonego maila.

Oczywiście najwygodniej byłoby machnąć ręką na te kilka złotych, ale to w końcu kwestia zasad. Opracowałem więc kilka planów działania:

1. Wysłanie najpierw zwrotu, a następnie, w kolejnej przesyłce, dowodu nadania wraz z wnioskiem o zwrot kosztów. Następnie w kolejnym liście dowód nadania poprzedniego listu plus wniosek o zwrot jego kosztów… I tak dalej. Plan ma swój urok, ale mogło by nie starczyć mi czasu na zrealizowanie go do końca.

2. Załączenie dowodu do plastikowej koperty przyklejonej od zewnątrz do paczki. Ale przesyłka była mała i lekka, poszła więc jako list polecony, nie jako paczka pocztowa.

3. Dogadanie się z panią na poczcie, żeby zważyła i ofrankowała kopertę bez zamykania; wyjęcie z niej pisma z wnioskiem, wpisanie odpowiedniej kwoty, dołączenie specjalnie wypisanego na poczcie dodatkowego potwierdzenia nadania (przecież ja też muszę mieć jakiś ślad po tym poleconym), komisyjne dorzucenie obu kwitków do koperty, zaklejenie jej i wysłanie.

Głupie? Jak z Dilberta.

Sklep ma 14 dni na odpowiedź, w związku z czym wątpię, żeby problem udało się rozwiązać przed Świętami. Czyli trzeba kupić prezent alternatywny.

Kupuj w internecie w renomowanych sklepach. Szybko, bezpiecznie, z darmową dostawą do domu.

Czy empik.com celowo wysyła buble?

Posted in Caveat emptor with tags , , , , , on 02/12/2010 by NLoriel

LEGO rankor i LEGO ludzik

Jeden raz – to przypadek;
Dwa razy – zbieg okoliczności;
Trzy razy – to już spisek.

Nie raz i nie dwa zdarzyło mi się skorzystać ze sklepu empik.com, bo i ciekawe książki zagraniczne można dzięki niemu łatwo sprowadzić (często taniej, niż z Amazona), i wygodniej jest odebrać sobie towar w sklepie, wiedząc, że na pewno tam będzie. Ale…

Dwa lub trzy razy książka, którą dostałem lub odebrałem z empik.com, miała niewielkie uszkodzenia. Raz podrapana okładka, drugi raz zdarta brzydko folia ochronna, trzeci raz brud i pomięte brzegi kartek. W sklepie nikt by takiego egzemplarza pewnie nie wziął. Kupując w sieci nie widzi się takich usterek, a ponieważ nie wpływają one na jakość odbioru książki, mało kto z obdarowanych takim „bonusem” zgłasza pewnie reklamacje.

Mi też zazwyczaj szkoda było zachodu, ale oto wczoraj w paczce towarów „na prezent” zamiast filmu Łowca androidów, znanego lepiej jako Blade Runner, dostałem grzechotkę. To znaczy – w środku ewidentnie wszystko jest połamane, płyty oraz kawałki wytłoczki latają od końca do końca pudełka.

Jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby coś takiego nie zostało zauważone przy pakowaniu, albo żeby zdarzyło się w transporcie (paczka porządnie zapakowana, a zawartość ściśle upakowana). Poza tym – to już nie pierwszy raz…

Stąd – teoria spiskowa. Znając opinie o innych procedurach obowiązujących w tym sklepie – o dużym niestety stopniu prawdopodobieństwa. Wepchnijmy takie pół-odpady do wysyłki, może odbiorcy nie będzie się chciało robić zwrotów.

No cóż, mi się będzie chciało.

Najgorsze nachosy świata

Posted in Caveat emptor, Fiesta Sluisiana with tags , on 25/04/2009 by NLoriel

Pytanie: Jak narazić się na zjedzenie naprawdę niesmacznych nachosów?

Odpowiedź: Wystarczy kupić je w kinie. Czytaj dalej