Mandalorianie na Sluis Van – podsumowanie

No i zamykamy cykl… Od czasu napisania notki wprowadzającej kolekcja mandaloriańska na Sluis Van wzbogaciła się o kilka jeszcze statków kosmicznych Mandalorian, pochodzących z dwóch dość odległych epok.

Z czasów galaktycznej wojny domowej:

  • Krayt – ostatni przedstawiciel linii jaszczurów produkowanych w tym okresie przez MandalMotors.
  • Okręt więzienny Kiltirin – mniejsza wersja znanego i lubianego (przez niektórych) Lictora.

A z dawniejszych czasów:

Oya!

Reklamy

Spowolnienie gospodarcze

Analitycy i obserwatorzy rynku statków międzygwiezdnych spodziewają się, że w czerwcu prace w stoczniach Sluis Van ulegną spowolnieniu w związku z nadchodzącym sezonem hibernacyjnym w cyklu życia Sluisjańczyków stanowiących dużą część ekip roboczych. Akcje stoczni nie spadają jednak, gdyż powszechnie wiadomo, że jakość produkcji nie zwykła się w takich przypadkach obniżać, a planowe opóźnienia przewidziane są we wszystkich biznesplanach i harmonogramach.

Aby jednak klientom nie było smutno, a Mandalorianom drażniąco, na stronie pojawił się opis kanonierki Teroch.

Pełzający najazd Mandalorian

Kilka ostatnich aktualizacji na Sluis Van wyraźnie wskazuje na pewien trend. Mandaloriański. (Nie ukrywam, że jest to trochę na cześć nowej frakcji w polskim fandomie bazującej od niedawna w Manda’Yaim.)

Zaczęło się od pancernika typu Keldabe, jednostki zbudowanej przez MandalMotors ale znanej głównie (a wręcz jedynie) ze składu floty niesławnego Tybera Zanna – postaci nie cieszącej się zbytnim poważaniem wśród starwarsowych purystów. Sam pancernik też zresztą wygląda trochę podejrzanie ze względu na swoją główną broń. Cóż, może z czasem uda się go oswoić.

Inny produkt MandalMotors, Scyka, jest już na Sluis od jakiegoś czasu, ale w ciągu ostatnich tygodni wzmocniły go kolejno jego wersje rozwojowe, również z SW: Galaxies: Dunelizard oraz Kimogila. Ciekawostka: wszystkie trzy swoje nazwy czerpią od występujących w tejże grze stworów; kimogile o ile pamięć mi służy wystąpiły również w książce opartej na SWG. Nieco zamieszania wprowadza fakt, że autorzy Galaxies przygotowali dla graczy po kilka wariantów każdego myśliwca, a twórcy sourcebooka do SW RPG chyba nie do końca wiedzieli, jak sobie z tym poradzić, ale jakoś tam udało mi się ten problem rozwiązać. Czasem trzeba było rozwiązać konflikt między tekstem a danymi technicznymi z sourcebooka, bo były wzajemnie sprzeczne – wtedy korzystałem z danych z SWG, rysunków z obu źródeł oraz… ze zdrowego rozsądku.

Spora część cyklu mandaloriańskiego jest jeszcze przed nami, ale zanim to nastąpi, przypomnę jeszcze o kilku innych jednostkach tej proweniencji już na SV opisanych: Bazyliszku, Lictorze (od czasów Dark Empire wytrwale broni się przed zmianami w kanonie), StarViperze i Pursuerze. Edit: oraz Davaabie.

A tymczasem już za niecałe dwa tygodnie kolejna rocznica…

Mandalnowela travissańska, czyli Imperial Commando: 501st

Myślałem, że kupuję książkę o komandosach. Tymczasem świat się zmienił i 501st „koncentruje się na postaciach”, co znaczy, że w książce akcji bojowych jest w sumie dwie (no, może dwie i pół), a poziom rozbudowania każdej z nich jest minimalny. Większość objętości pierwszych Komandosów Imperium zajmują tradycyjne już rozważania o uroku mandaloriańskiego stylu życia, tożsamości i przynależności (głębię rozważań uzyskuje się przez kilkukrotne ich powtarzanie) i momentami zaczynałem się bać, że pod koniec sam Palpatine dowie się o wesołej gromadce Skiraty, zatęskni za braterstwem broni i przyłączy się do naszych bohaterów. A dziadek-najemnik zacznie nazywać go Palp’ika.

Poza tym Darman ma rozterki, następuje dalsze kojarzenie się par, a spod kamieni i zza krzaków wyłażą kolejne postacie i frakcje w rodzaju doklejonej na siłę mandaloriańskiej Straży Śmierci. Jakby dla równowagi nie występuje natomiast tytułowy 501 Legion, bo komandosi mają z nim wspólną jedynie nazwę.

Fabuła jest dość przewidywalna i jak zwykle farma i hodowla królików w Montanie to dla bohatera wyrok śmierci. Na dodatek nie pojawiają się na dłużej żadne fajne statki kosmiczne…

Rozczarowany-m.