Archiwum dla mandalorianie

Mandalorianie na Sluis Van – podsumowanie

Posted in Sluis Van with tags , , , , , , on 27/06/2010 by NLoriel

No i zamykamy cykl… Od czasu napisania notki wprowadzającej kolekcja mandaloriańska na Sluis Van wzbogaciła się o kilka jeszcze statków kosmicznych Mandalorian, pochodzących z dwóch dość odległych epok.

Z czasów galaktycznej wojny domowej:

  • Krayt – ostatni przedstawiciel linii jaszczurów produkowanych w tym okresie przez MandalMotors.
  • Okręt więzienny Kiltirin – mniejsza wersja znanego i lubianego (przez niektórych) Lictora.

A z dawniejszych czasów:

Oya!

Spowolnienie gospodarcze

Posted in Sluis Van with tags , , , , , on 01/06/2010 by NLoriel

Analitycy i obserwatorzy rynku statków międzygwiezdnych spodziewają się, że w czerwcu prace w stoczniach Sluis Van ulegną spowolnieniu w związku z nadchodzącym sezonem hibernacyjnym w cyklu życia Sluisjańczyków stanowiących dużą część ekip roboczych. Akcje stoczni nie spadają jednak, gdyż powszechnie wiadomo, że jakość produkcji nie zwykła się w takich przypadkach obniżać, a planowe opóźnienia przewidziane są we wszystkich biznesplanach i harmonogramach.

Aby jednak klientom nie było smutno, a Mandalorianom drażniąco, na stronie pojawił się opis kanonierki Teroch.

Mandaloriański skok w przeszłość

Posted in Sluis Van with tags , , , , , , , , on 23/05/2010 by NLoriel

Opisem desantowca Shaadlar postanowiłem zainaugurować dziś drugą część cyklu mandaloriańskiego na Sluis Van. Przepraszam, że grafika identyczna jak ta u Wookieech, ale innej po prostu nie ma.

Pełzający najazd Mandalorian

Posted in Sluis Van with tags , , , , , , , , , on 05/05/2010 by NLoriel

Kilka ostatnich aktualizacji na Sluis Van wyraźnie wskazuje na pewien trend. Mandaloriański. (Nie ukrywam, że jest to trochę na cześć nowej frakcji w polskim fandomie bazującej od niedawna w Manda’Yaim.)

Zaczęło się od pancernika typu Keldabe, jednostki zbudowanej przez MandalMotors ale znanej głównie (a wręcz jedynie) ze składu floty niesławnego Tybera Zanna – postaci nie cieszącej się zbytnim poważaniem wśród starwarsowych purystów. Sam pancernik też zresztą wygląda trochę podejrzanie ze względu na swoją główną broń. Cóż, może z czasem uda się go oswoić.

Inny produkt MandalMotors, Scyka, jest już na Sluis od jakiegoś czasu, ale w ciągu ostatnich tygodni wzmocniły go kolejno jego wersje rozwojowe, również z SW: Galaxies: Dunelizard oraz Kimogila. Ciekawostka: wszystkie trzy swoje nazwy czerpią od występujących w tejże grze stworów; kimogile o ile pamięć mi służy wystąpiły również w książce opartej na SWG. Nieco zamieszania wprowadza fakt, że autorzy Galaxies przygotowali dla graczy po kilka wariantów każdego myśliwca, a twórcy sourcebooka do SW RPG chyba nie do końca wiedzieli, jak sobie z tym poradzić, ale jakoś tam udało mi się ten problem rozwiązać. Czasem trzeba było rozwiązać konflikt między tekstem a danymi technicznymi z sourcebooka, bo były wzajemnie sprzeczne – wtedy korzystałem z danych z SWG, rysunków z obu źródeł oraz… ze zdrowego rozsądku.

Spora część cyklu mandaloriańskiego jest jeszcze przed nami, ale zanim to nastąpi, przypomnę jeszcze o kilku innych jednostkach tej proweniencji już na SV opisanych: Bazyliszku, Lictorze (od czasów Dark Empire wytrwale broni się przed zmianami w kanonie), StarViperze i Pursuerze. Edit: oraz Davaabie.

A tymczasem już za niecałe dwa tygodnie kolejna rocznica…

Mandalnowela travissańska, czyli Imperial Commando: 501st

Posted in Gwiezdne wojny, Holoksiążki with tags , , , , , , on 31/03/2010 by NLoriel

Myślałem, że kupuję książkę o komandosach. Tymczasem świat się zmienił i 501st „koncentruje się na postaciach”, co znaczy, że w książce akcji bojowych jest w sumie dwie (no, może dwie i pół), a poziom rozbudowania każdej z nich jest minimalny. Większość objętości pierwszych Komandosów Imperium zajmują tradycyjne już rozważania o uroku mandaloriańskiego stylu życia, tożsamości i przynależności (głębię rozważań uzyskuje się przez kilkukrotne ich powtarzanie) i momentami zaczynałem się bać, że pod koniec sam Palpatine dowie się o wesołej gromadce Skiraty, zatęskni za braterstwem broni i przyłączy się do naszych bohaterów. A dziadek-najemnik zacznie nazywać go Palp’ika.

Poza tym Darman ma rozterki, następuje dalsze kojarzenie się par, a spod kamieni i zza krzaków wyłażą kolejne postacie i frakcje w rodzaju doklejonej na siłę mandaloriańskiej Straży Śmierci. Jakby dla równowagi nie występuje natomiast tytułowy 501 Legion, bo komandosi mają z nim wspólną jedynie nazwę.

Fabuła jest dość przewidywalna i jak zwykle farma i hodowla królików w Montanie to dla bohatera wyrok śmierci. Na dodatek nie pojawiają się na dłużej żadne fajne statki kosmiczne…

Rozczarowany-m.