Muzeum lotnictwa w Madrycie

madryt_miniMadryckie muzeum lotnictwa wyglądało na niewielkie, kiedy oglądałem je na zdjęciach lotniczych. W rzeczywistości okazało się być w europejskiej czołówce jeśli chodzi o ilość i jakość eksponatów…

Dużo jest tu sprzętu hiszpańskiego oraz licencyjnego, wliczając w to warianty niemieckich maszyn z czasów wojny – Messerschmittów, Junkersów, Heinkla. Kilka produktów rdzennie hiszpańskich – samoloty szkolno-bojowe i śmigłowce. Autożyra. Duże samoloty pasażerskie i transportowe. Tankowiec powietrzny. I… dużo więcej.

Zdjęcia właśnie pojawiły się na wojny.net: Muzeum Lotnictwa w Madrycie.

Muzea lotnictwa w Miles & More

W ramach sierpniowego  „tematu miesiąca” Miles & More opublikowało dziś artykuł o „Najwspanialszych muzeach lotnictwa na świecie” .

Nie do końca wiedziałem, czego się spodziewać – prześlizgiwania się po temacie, jak to zazwyczaj bywa w pismach pokładowych dla menedżmentu, czy konkretów spisanych przez fanatyka. Wyszło chyba dość dobrze. Morsy opisują trzy placówki: Le Bourget, Smithsonian i chińskie Muzeum Lotnictwa pod Datangshan. Jest trochę historii, podane są najważniejsze zbiory danej placówki oraz ciekawostki, w formie nie uwłaczającej znawcom i nie odstręczającej laików technikaliami.

Niestety konwencja tej linii artykułów wymagała opisania tylko trzech placówek i nie do końca jest dla mnie jasne, dlaczego wybrano akurat te. W szczególności francuskie Musée de l’air et de l’espace moim skromnym zdaniem znalazło się na tej liście z jakichś dziwnych powodów, no chyba, że aż tak bardzo zmieniło się przez ostatnie… 10 lat (10 lat?! OK, w takim razie pewnie się zmieniło). W jego miejsce mogło pojawić się chociażby niepowtarzalne muzeum w Monino, National Museum of US Air Force pod Dayton albo brytyjskie muzeum w Duxford. Wybrano jednak rozpiętość geopolityczną i trudno mieć o to pretensje. Brytyjczyków łyknęli Amerykanie, Rosjan – Chińczycy, a Wright-Patterson przegrała z Waszyngtonem. Może chodzi też o dostępność danego miejsca dla pasażerów linii Star Alliance.

Tak czy inaczej, artykuł jest sympatyczny, a do Chin pojechać kiedyś w końcu będzie trzeba :)