Zaprenumeruj sobie Falcona, czyli Sokół Millennium od deAgostini

W miniony weekend do stoczni Sluis Van zawitał na badania techniczne bardzo nietypowy gość. Z początku wyglądał na kupę złomu i nikt nie chciał podbić mu pieczątki, jednak po dokładniejszym przyjrzeniu się wnętrzu okazało się, że być może statek ten jest w stanie zrobić trasę na Kessel nawet w 12 parseków… Zaokrąglając w dół, oczywiście.
Okazało się, że mamy do czynienia z Sokołem Millennium ze stajni de Agostini – a dokładniej z trzema pierwszymi numerami tej gazetki, którą można zamówić w prenumeracie. Czytaj dalej „Zaprenumeruj sobie Falcona, czyli Sokół Millennium od deAgostini”
Reklamy

Star Wars: Death Star Assault

Któż z nas nie chciałby na chwilę zasiąść za sterami gwiezdnego myśliwca, przedzierać się przez hordy wrogów, zniszczyć wrogą stację bojową i zyskać względy księżniczki, która potem okaże się jego siostrą?

Słucham? Ten pan w imperialnym mundurze by nie chciał? Hm. Aha. Ale dla pana jest gra Imperial Ace

Zapytam jeszcze raz: któż z nas… Że co? Że to już było? X-Wing? Rebel Assault? X-Wing Alliance? Gierki na automaty i wczesne konsole? No tak. Ten motyw faktycznie jest już trochę oklepany, a mi nawet ostatnio śniło się uwalnianie kogoś z więzienia na stacji orbitalnej i ucieczka lekkim frachtowcem…

Ale co szkodzi przeżyć to jeszcze raz? Tym razem w wariancie na osobisty komunikator zwany też „komórką”. Dzięki grze Star Wars: Death Star Assault.

Death Star Assault to bliski krewniak wspomnianego Imperial Ace. Tutaj także mamy do czynienia z namiastką symulatora myśliwca kosmicznego (i nie tylko myśliwca, ale o tym dalej), i tu również widzimy swój statek zza rufy i możemy manewrować nim w obrębie ograniczonego korytarza, strzelając do nadlatujących z przeciwka lub z tyłu wrogów. Różnice widoczne są przede wszystkim w wykończeniach oraz w poziomie trudności, oraz oczywiście w tym, że teraz walczymy o wolność i demokrację, a nie o pokój i ład. Czytaj dalej „Star Wars: Death Star Assault”

Dokładam i przebijam, stawiając dowolny statek z mojego komisu…

Tak jest, dzisiejsza aktualizacja na Sluis odbywa się pod znakiem Sokoła Millennium, który właśnie pokonał zeszłotygodniowego lidera, regularnego YT-1300, i to z całkiem sporą przewagą. A wszystko przez książkę, w której dostał tytułową rolę. Tak więc oto u nas, po raz pierwszy w Polsce i po polsku, pełna historia Millennium Falcona. Oczywiście pełna spoilerów, ale czy ktoś się jeszcze dziś przejmuje takimi rzeczami?

Ale to nie wszystko, doszły jeszcze dwa porządne okręty, początek serii, która powinna się spodobać miłośnikom sprzętu militarnego:

Fregata Corona – następca Nebulona, zrobiony w KDY dla Nowej Republiki. Niezłą pozycję musiała mieć ta firma, żeby tak jawnie grać na dwa fronty…

Krążownik Belarus – to produkt Loronara, będący w zasadzie okrojoną wersją imperialnego krążownika uderzeniowego. Owszem, nie wygląda – to dzięki nieszczęsnym obrazkom Storna Cooka do Cracken’s Threat Dossier, które jako pierwsze i często jedyne ilustrowały statki kosmiczne z trylogii Czarnej Floty. No ale może i faktycznie normalny STRKC po obcięciu wszystkich elementów niezbędnych do sprawnego funkcjonowania z wymiennymi modułami mógłby tak wyglądać…

No i doszedł nowy obrazek dla jachtu Baudo w miejsce tego starego skanu z Tranp Freighters, bo dawno już mu się to należało.

To chyba tyle na dziś, zapraszam do lektury :)