Archiwum dla starforce

StarForce 2013

Posted in Gwiezdne wojny, Terra Cognita with tags , , , , on 06/12/2013 by NLoriel

Nie za bardzo mam wenę, jeśli chodzi o rozpoczęcie relacji z SF2013, dlatego pomogę sobie wyliczanką:

  • Alderaan: 2 edycje (a potem Gwiazda Śmierci)
  • CorusCon: 2 edycje „połówkowe”, 2 pełne, na koniec blok na Polconie i „formuła się wyczerpała”
  • Dagobah: Prawdziwy Aktor Z Filmu w Polsce (TM), 2 edycje
  • StarForce: Prawdziwy Lord Vader (TM), 5 edycji

Piąty StarForce w porównaniu z czterema poprzednimi był… inny. Przede wszystkim termin. Zamiast początku września – przełom listopada i grudnia. Niejako z automatu wymusiło to rezygnację z parady przez miasto (choć szturmowcy w deszczu mogliby być spektakularni – ba, nawet sama ta fraza świetnie nadaje się na tytuł filmu czy książki) oraz z masowego niedzielnego nawiedzenia Grabowca. Z programu wypadł również piątkowy wieczór, dotychczas przeznaczony na spotkanie integracyjne dla fanów (laser tag, nocne zwiedzanie fortu…). Rolę integracyjną przejęło tym razem noszenie ławek i rozstawianie eksponatów w toruńskim Centrum Sztuki Współczesnej. Został więc sam trzon, czyli sobota.  Ale może wszystko po kolei…

DSC00902

Czytaj dalej

Reklamy

Co ciekawego (ma być) na StarForce 2011?

Posted in Gwiezdne wojny with tags , on 07/09/2011 by NLoriel

Jedno z ważniejszych w ostatnich latach dorocznych wydarzeń dla fanów Gwiezdnych wojen w Polsce – konwent StarForce – rozpoczyna się już w najbliższy piątek. Niżej podpisanego nie powinno na nim zabraknąć… A co wydaje mi się interesujące?

Piątekpokaz walki na miecze świetlne oraz impreza w Forcie. Niestety lekko kolidują (20:30 vs początek o 20:00).  Ale, jak zapowiadają organizatorzy: fani, którzy po pokazie udadzą się do fortu zdążą na główne atrakcje. O 22 spotkanie z Bobą Fettem.

Sobota:

Parada przebierańców (9:45, rusza o 10:00) – no oczywiście.

Spotkanie z tłumaczami (12:00, audytorium) – co tym razem przygotuje dla nich niegodziwy prowadzący?

Mars Society (13:00, audytorium) – ciekaw jestem tego łazika, choć chyba prelekcja będzie trochę o czymś innym, a łazik jest niezależnie w ramach wystawy.

Pokazy stylów walki na miecze świetlne (15:00, scena) – trudno wywnioskować, co to dokładnie będzie, ale brzmi zachęcająco…

Staszek Szybki Jest (16:00, audytorium) – żelazny punkt każdego konwentu. Ale może tym razem podaruję go sobie, bo…

Konkurs wiedzy o technologiach i okrętach Star Wars. (16:00, kącik konkursowy) – czy mogę coś takiego opuścić? Chyba wpadnę. Pokibicować oczywiście :)

Lokacje Gwiezdnych wojen (17:00, Akademia Jedi) – prowadzi sam Lord Sidious. Zgaduję, że będzie o Tunezji i innych ciekawych wyprawach… I tu mam zgryz, bo równocześnie…

Rozwój Linii TIE (17:00, Świątynia Jedi) – nie dość, że jedyna ściśle związana ze statkami kosmicznymi prelekcja na tym zlocie, to jeszcze prowadzona przez prelegenta o sprawdzonych kompetencjach. Co zrobić, co zrobić…

Boba Fett? Where? (18:00, audytorium) – zapewne znowu trzeba będzie wejść pół godziny wcześniej…

A jeszcze w przerwach trzeba będzie zajrzeć na wystawy: jak zwykle bracia Kuleszowie, Guzes i Bizon, do tego trochę nowości (statki kosmiczne LEGO, modele kartonowe) i łazik marsjański.

A w niedzielę oczywiście do kościółka… i na ulicę Obi-Wana Kenobiego.

StarForce 2010

Posted in Gwiezdne wojny, Terra Cognita with tags , , , , on 20/09/2010 by NLoriel

O tym, że w zeszły weekend odbyła się w Bydgoszczy olbrzymia impreza spod znaku Gwiezdnych wojen nie trzeba chyba nikomu pisać… Dlatego bez szczególnych wstępów przejdę do relacji z tego wydarzenia.

Bezkrwawe łowy

Prolog: Ruch wahadłowy

Myśliwiec krótkiego zasięgu wiozący rodzinę admiralską ze Sluis Van na StarForce 2010 wyruszył z pewnym opóźnieniem ze względu na nagłe i zaskakujące pojawienie się w piątkowy poranek Pana od Pralki. Po zakończeniu przez niego prac remontowych wiedzieliśmy już, że nie zdążymy do Bydgoszczy na start tramwaju zwanego Słonecznikiem, wybraliśmy więc bardziej relaksacyjny wariant podróży obejmujący m.in. zwiedzanie tamy na zalewie we Włocławku oraz postoje w lesie czy kantynie. Po dorzuceniu do tego intensywnych prac remontowych na trasie nadprzestrzennej między Włocławkiem a Toruniem, które wymusiły kilka dziesięciominutowych postojów na orbicie, cel osiągnęliśmy w końcu około godziny 18.

Po rozlokowaniu się w kwaterze (wybranej po burżujsku ze względu na bliskość centrum miasta) ruszyliśmy zwiedzić Bydgoszcz, znaną nam do tej pory jedynie z dość obleśnego dworca PKP wraz z kultowym w pewnych kręgach napisem-neonem Bydgoszcz wita. Był to zdecydowanie dobry pomysł, a stare miasto i Wyspa Młyńska wraz z „małą Wenecją” skutecznie zatarły mało przyjemne wrażenia z poprzedniego pobytu.

Wyspa Młyńska, Biały Spichrz

Przyjrzeliśmy się linoskoczkowi, operze (nie będąc świadomi, że wewnątrz odbywają się właśnie ostatnie przygotowania do imprezy, a Bizon właśnie szuka po okolicy serwisu do swojego frachtowca, który przez kilkadziesiąt (kilkaset?) ostatnich kilometrów ciągnął po ziemi osłonę silnika), wyspie i jej kaskadom, zrobiliśmy rekonesans w kierunku LaserFight i pobliskiej szkoły, wpadając przy okazji w sidła miejscowego młodocianego rebelianta i skutecznie się z nich wyplątując. Dobrze, że nie trafiło na motocyklistę lub imperialnego zwiadowcę na skuterze repulsorowym…

Epizod I: LaserFight

Po zwiedzaniu spędziliśmy trochę czasu w pobliskiej herbaciarni po czym przyszła kolej na LaserFight – grę pokrewną paintballowi czy ASG, z tą różnicą, że tu strzela się do siebie z broni laserowej. Nie z porządnych blasterów jednak, a z markerów, którymi trzeba trafić w określone punkty na kamizelce lub broni przeciwnika, co powoduje jego „wyłączenie”. Tu zaserwowano nam tryb najprostszy, w którym dwie drużyny strzelają do siebie bez przerwy przez kilkanaście minut, a trafiony „gaśnie” na pięć sekund, podczas których nie może strzelać. Realizmu w tym wiele nie ma, „nieśmiertelni” mogą pokrzyżować szyki nawet wytrawnym taktykom, ale zabawa była przednia.

Przywitaliśmy się więc ze znajomymi fanami z różnych krańców świata, dołączyłem do zbierającej się naprędce drużyny i już po… pół godzinie oczekiwania waleczny zespół Ewoków (w tym niżej podpisany oraz znajome elementy z BotS) stanął w szranki z równie walecznymi Banthami. Walka była intensywna, wszyscy stawali dzielnie, ale Ewoki wygrały bezapelacyjnie. Wszak i szturmowiec nie pomoże, gdy Ewoków całe morze – jak mawiali starożytni Rosjanie.

Po rozgrywce (w której siły specjalne Sluis Van znalazły się na pierwszym miejscu listy strzelców), a w  zasadzie także przed nią i w jej trakcie,  odbywała się integracja przy stołach biesiadnych. To tu po raz pierwszy spotkaliśmy wszędobylskiego imperialno-sithijskiego agenta J-23 i równocześnie weterana listy SWPL z ukrytym czerwonym mieczem świetlnym – personaliów ze zrozumiałych powodów nie podaję. FaultFett pochwaliła się swoim nowym Slave’em (statkiem kosmicznym, nie osobą) i w ogóle pojawiło się mnóstwo znajomych z reala i sieci, grill płonął, a Rajourney sprawdzał wszystkich z listą i rozdawał gustowne opaski „All Inclusive”. W końcu udaliśmy się z Panią Admirałową okrężną trasą na nocleg, wyczekując już dnia następnego. Podobno przegapiliśmy w ten sposób LaserFightowe karaoke, nad czym bardzo ubolewam…

Epizod II: Jest paradnie

Darth Prowse

Czytaj dalej