Archiwum dla książka

Luke Skywalker and the Shadows of Mindor, czyli 200 procent starwarsów w starwarsach

Posted in Gwiezdne wojny, Holoksiążki with tags , , , , on 14/10/2010 by NLoriel

O książce tej krążyły różne opinie. Jedni zrównali ją z ziemią, inni reagowali entuzjastyczne. W końcu i do mnie, z dość dużym opóźnieniem, dotarł Luke Skywalker i cienie Mindora*. No i wsiąkłem. A potem zacząłem chichotać.

Powieść w swojej zasadniczej części zawiera wszystko, czego nauczyliśmy się spodziewać po Gwiezdnych wojnach przez ostatnie dwie czy nawet trzy dekady. Są nowe i niesamowite superbronie, jest walka z hordami nieprzyjacielskich myśliwców i niszczenie ich na pęczki, jest Han Solo jako rewolwerowiec (czy raczej blasterowiec)… Pojawia się kolejne śmiertelne zagrożenie dla Nowej Republiki wymyślone trochę bez sensu (baza i siły Shadowspawna w ogóle nie potrzebują logistyki, mają za to setki TIE Defenderów), są oczywiście Mandalorianie i Eskadra Łotrów, jest ruszanie przez bohaterów z pomocą innym bohaterom, a wszystko utrzymane w niezrównanej poetyce Marvelowsko-Andersonowskiej i zrealizowane zgodnie z głównym mottem Lucasa: Szybciej i bardziej intensywnie.

Są nawet tak kochane przez wszystkich fanów wpadki merytoryczne Czytaj dalej

Mandalnowela travissańska, czyli Imperial Commando: 501st

Posted in Gwiezdne wojny, Holoksiążki with tags , , , , , , on 31/03/2010 by NLoriel

Myślałem, że kupuję książkę o komandosach. Tymczasem świat się zmienił i 501st „koncentruje się na postaciach”, co znaczy, że w książce akcji bojowych jest w sumie dwie (no, może dwie i pół), a poziom rozbudowania każdej z nich jest minimalny. Większość objętości pierwszych Komandosów Imperium zajmują tradycyjne już rozważania o uroku mandaloriańskiego stylu życia, tożsamości i przynależności (głębię rozważań uzyskuje się przez kilkukrotne ich powtarzanie) i momentami zaczynałem się bać, że pod koniec sam Palpatine dowie się o wesołej gromadce Skiraty, zatęskni za braterstwem broni i przyłączy się do naszych bohaterów. A dziadek-najemnik zacznie nazywać go Palp’ika.

Poza tym Darman ma rozterki, następuje dalsze kojarzenie się par, a spod kamieni i zza krzaków wyłażą kolejne postacie i frakcje w rodzaju doklejonej na siłę mandaloriańskiej Straży Śmierci. Jakby dla równowagi nie występuje natomiast tytułowy 501 Legion, bo komandosi mają z nim wspólną jedynie nazwę.

Fabuła jest dość przewidywalna i jak zwykle farma i hodowla królików w Montanie to dla bohatera wyrok śmierci. Na dodatek nie pojawiają się na dłużej żadne fajne statki kosmiczne…

Rozczarowany-m.

Kronika zapowiedzianej śmierci. Gwiazdy Śmierci.

Posted in Gwiezdne wojny, Holoksiążki with tags , , , on 11/02/2010 by NLoriel

Bum!

Tego, że książka kończy się zniszczeniem Gwiazdy Śmierci przez Rebeliantów, nie spodziewał się chyba nikt poza tą garścią fanów, którym przytrafiło się obejrzeć Epizod IV. I choć mieliśmy już starwarsową adaptację Jądra ciemności (czy raczej Czasu Apokalipsy?), to autorzy nie wykazali się nadmiarem ambicji i nie zrobili z Death Stara kopii jednej z najciekawszych pod względem formy książek literatury współczesnej. Zamiast tego dostaliśmy klasyczną narrację z poutykanymi tu i ówdzie mrugnięciami w kierunku znającego „przyszłość” czytelnika – a aluzje te przejawiają się głównie w formie przemyśleń i rozważań głównych bohaterów na temat niezniszczalności Gwiazdy.

Konstrukcja Death Stara przypomina rozwiązania stosowane kilka lat temu w antologiach z serii Opowieści z… Całość rozpięta jest na kilku(nastu) scenach z filmu, które stanowią przerywniki, punkty zawiązania czy zbiegu akcji. Tyle, że tu mamy do czynienia nie z serią opowiadań, a z jednolitym przebiegiem narracji, choć obarczonym klasyczną wielowątkowością.

Postacie czasami zostają wpisane w historię w sposób dość karkołomny, jednak daleko autorom do „kunsztu” i kreatywności, jakie wykazał Kevin J. Anderson w opowieści o IG-88 i jego przygodach z drugą Gwiazdą Śmierci. Można oczywiście narzekać na nieprawdopodobieństwo zbiegów okoliczności; na to, że dane postacie znalazły się akurat w danych miejscach w określonych momentach, ale na to jest prosta odpowiedź: to książka właśnie o tych konkretnych osobach, a nie o tych, które się tam nie znalazły… Czytaj dalej

„Świat finansjery”, Terry Pratchett, tłum. PWC

Posted in Holoksiążki with tags , , on 21/11/2009 by NLoriel

Dzięki Światowi finansjery nasz cykl wydawniczy w zasadzie doścignął już produkującego książki w taśmowym tempie Pratchetta. Tym razem mowa jest o bankach, kryzysie finansowym i sprzężeniu zwrotnym między doskonałym modelem a rzeczywistością. Do kompletu kolejne ogarnięte obsesją czarne charaktery oraz niestety coraz częściej wychodzący z cienia i tracący przez to na tajemniczości Patrycjusz. Pojawiają się znowu golemy, z którymi nie ma niestety takiej zabawy jak z trollami, debiutuje też klub miłośników Kichania Ekstremalnego.

No to teraz jeszcze futbol, a potem już wspólnie czekamy na poborcę podatkowego…

 

W sumie przyzwoita rozrywka na 24 godziny.

Gringo wśród dzikich plemion, W. Cejrowski

Posted in Holoksiążki with tags , , , on 12/11/2009 by NLoriel

gringo_duzaWiększość wypowiedzi na temat twórczości pisanej, filmowej czy około-muzycznej Wojciecha Cejrowskiego zaczyna się z reguły disclaimerem w rodzaju „To człowiek o bardzo kontrowersyjnych poglądach, ale…”, „Nie popieram postawy Cejrowskiego, ale…” lub dla odmiany „Każdy wie, że to porządny i prawy człowiek. Na dodatek…” Tu czegoś takiego nie będzie :)

Cejrowskiego-podróżnika poznałem stosunkowo niedawno – w gazetce pokładowej LOTu, gdzie w jednostronicowym felietonie opowiadał, jak to z braku wizy udało mu się przekroczyć granicę Hondurasu na… książeczkę ubezpieczeniową. Czytaj dalej

„Opowiadania fantastyczne”, H. G. Wells

Posted in Holoksiążki with tags , , , on 27/10/2009 by NLoriel

Dobrze czyta się jednego z prekursorów science-fiction wiek po powstaniu jego utworów.  Niektóre wizje przyszłości w miarę się sprawdziły, inne zupełnie nie… Ciekawym przeżyciem jest wczuć się w wiek, kiedy ludzką wyobraźnię pobudzały pierwsze próby skonstruowania maszyny latającej cięższej od powietrza, badanie głębin oceanicznych czy ostatnie poważne odkrycia geograficzne.

Wells podejmuje też wiecznie aktualne tematy moralności w nauce i odpowiedzialności za własne działanie. Przez pryzmat fantastyki można przyjrzeć się postawom i podejściu do nauki i rzeczywistości u ludzi sprzed stu lat… Sporo zdążyło się przez ten czas zmienić, ale duch pionierów i arystokratycznej turystyki eksploracyjnej jeszcze chyba nie zaginął, o czym świadczą przygody Fosseta czy Rutana.

W dwóch tomach „Opowiadań fantastycznych” znalazł się taki klasyk jak „Niewidzialny człowiek”, ale jest też wiele historii bardzo mało znanych. W ogólnym wydźwięku nie są one świetlanie optymistyczne, ale jednak dają nadzieję na to, że ludzie będą w stanie dochodzić do ładu sami z sobą i z otaczającą ich rzeczywistością oraz „postępem”. Wizja przyszłości u Wellsa jest zdecydowanie realistyczna, nie utopijna. Trochę jak w Gwiezdnych wojnach, tylko z nich w międzyczasie uszedł już gdzieś duch pionierstwa…

Coruscant Nights III: Patterns of Force

Posted in Gwiezdne wojny, Holoksiążki with tags , , , on 03/09/2009 by NLoriel
Patterns_of_Force

Coruscant Nights III: Patterns of Force

I to już koniec tej opowieści, której najbardziej interesujące elementy rozgrywały się poza kadrem…

W poprzednim tomie dla zmyłki (a może dla uspokojenia widzów rozczarowanych odcinkiem numer jeden) częścią fabuły była zagadka kryminalna, tu natomiast znowu nie ma porządnego zlecenia dla naszego Jedi-Marlowe’a. Musi on za to trochę przejrzeć na oczy w kwestii swojego własnego wnętrza i relacji z innymi istotami humanoidalnymi (bo trudno mówić o ludziach…), w szczególności z tymi należącymi do płci odmiennej. Dodatkowo znowu dosięga go karząca pięść Lorda Vadera (nas to nie zaskakuje, w końcu tylko o tym jak widać warto pisać), który w międzyczasie wyszkolił już całkiem sporą gromadkę Inkwizytorów traktujących Coruscant jako swój prywatny folwark.

Trochę biegania, trochę myślenia, dylematy moralne, w tle cały czas bota przywieziona z Chirurgów polowych. Pewne sprawy się wyjaśnią, inne nie do końca… Pavan w końcu dojdzie do tego, co czytelnicy niestety wiedzą od czasów Imperium kontratakuje. Zakończenie… a nie, tego nie będę zdradzał :)

Książka trzyma poziom, demonstrując te same zalety i te same rozczarowania co dwie poprzednie. Czekam teraz na historie umieszczone pomiędzy poszczególnymi tomami Ulic Nocy Coruscant, które w końcu wypełnią gotowy szkielet prawdziwą historią detektywistyczną. Pewnie się nie doczekam, więc dla mnie najlepszym momentem cyklu o Pavanie pozostanie to, że w drugim tomie zabójcą okazał się kamerdyner.